Tytoń na dobrej drodze do EURO

Czy to możliwe by na EURO 2012 numerem jeden w polskiej bramce był nie Fabiański, nie Boruc, nie Szczęsny, a właśnie Przemysław Tytoń? Cóż, powyższa teza na pewno nie należy do tych z gatunku science-fiction...

Czy to możliwe by na EURO 2012 numerem jeden w polskiej bramce był nie Fabiański, nie Boruc, nie Szczęsny, a właśnie Przemysław Tytoń? Cóż, powyższa teza na pewno nie należy do tych z gatunku science-fiction...

Czy to możliwe by na EURO 2012 numerem "jeden" w polskiej bramce był nie Fabiański, nie Boruc, nie Szczęsny, a właśnie Przemysław Tytoń? Cóż, powyższa teza na pewno nie należy do tych z gatunku science-fiction...

Tytoń ostatnio coraz lepiej radzi sobie w lidze holenderskiej, gdzie w ostatniej kolejce ze swoją Rodą Kerkrade, urwał nawet punkty wielkiemu Ajaxowi Amsterdam. Polski bramkarz uratował niezwykle cenny remis swojej drużynie, po tym jak w 88 minucie spotkania obronił rzut karny wykonywany przez Marokańczyka Mounira El Hamdaoui'ego. MEcz zakończył się sensacyjnym wynikiem 2:2, a Tytoń był jednym z głównych bohaterów całego spotkania.

Reklama

Roda zajmuje obecnie 7 miejsce w holenderskiej Eredivisie, ale coraz więcej osób widziałoby Tytonia w jakimś znacznie lepszym zespole. Polak przyciągnął już uwagę największych klubów w lidze, a wyraźne zainteresowanie jego osobą zdążył już pokazać sam Feynoord Rotterdam.

Jak tak dalej pójdzie, to kto wie, czy to właśnie nie Tytoń założy bluzę z numerem jeden na piłkarskich Mistrzostwach Europy w 2012 roku... Zwłaszcza, że bramkarz wyraźnie przypadł do gustu Franciszkowi Smudzie, a sam selekcjoner nieraz podkreślał, że najważniejszym warunkiem, jaki trzeba spełnić do gry w kadrze są regularne występy w klubie. A z tym w przypadku naszych innych golkiperów bywa już różnie...

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy