Reklama

Biodegradowalne implanty kości na horyzoncie?

​Już wkrótce biodegradowalne stopy metali mogą zastąpić implanty obecnie stosowane w chirurgii urazowej. To bezpieczniejsze rozwiązanie dla pacjentów, ale nie można go wykorzystać we wszystkich przypadkach.

Od dekad, lekarze wszczepiają metalowe śruby lub płytki w celu zabezpieczenia złamanych kości, utrzymując je na miejscu podczas gojenia. Ale stosowane metale - zwykle tytan lub stal nierdzewna - po wykonaniu swojej roli, nie rozpuszczają się. Często pozostają w organizmie pacjenta przez całe życie, często atakowane przez układ odpornościowy jako ciało obce, powodując infekcje i ból, więc trzeba je usuwać, co wiąże się z kolejną operacją.

Naukowcy z University of Tennessee at Chattanooga pod kierownictwem adiunkta Hamdy'ego Ibrahima chcą rozwiązać ten problem. Uczeni badają wykorzystanie stopów metali, takich jak magnez i cynk, do produkcji implantów. Są one wchłaniane przez organizm i pozwalają na wytworzenie nowej kości.

Warto podkreślić, że implanty ze stali nierdzewnej i tytanu są mocniejsze niż badane stopy. Z tego powodu, biodegradowalne implanty nie nadają się do wszystkich zastosowań chirurgicznych. Są odpowiednie w leczeniu urazów dłoni, stóp i kości twarzy, ale nie poradzą sobie z większymi obciążeniami, takimi jak kości nóg czy ramion.

- Istnieją pewne problemy ze stopami magnezu i cynku. Albo ulegają one bardzo szybkiej degradacji w miarę gojenia się kości, albo nie mają wystarczającej wytrzymałości - powiedział Hamdy Ibrahim.

Stopy, które ulegają degradacji zbyt szybko, mogą uwalniać potencjalnie niebezpieczne związki organiczne, z którymi organizm nie może sobie poradzić. To jeden z problemów, nad którym pracuje zespół Ibrahima.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy