Reklama

Co potrafią współczesne telefony?

Nowe smartfony potrafią coraz więcej. Pod względem wydajności przebijają tak chętnie kupowane przez Polaków kilka lat temu netbooki. Nic dziwnego, bo dzisiejszy smartfon - szczególnie ten z wyższej półki - musi mieć możliwość zastąpienia nawet trzech urządzeń jednocześnie.

Odkąd w telefonach komórkowych pojawiły się intelowskie procesory Atom, granice między najmniejszymi a największymi urządzeniami mobilnymi jakby się zatarły. Przyczyniło się do tego kilka czynników, z regularnym powiększaniem ekranów na czele. Wydaje się, że ten trend wyhamował, a mimo tego - z roku na rok - na półkach sklepowych pojawiają się coraz wydajniejsze smartfony. Czym to jest spowodowane?

Atomowe serca

W celu zapewnienia wydajności  z prawdziwego zdarzenia, nie wystarczy jednak tylko dobry procesor. Musi być on wspomagany przez dorównującą mu kroku pamięć RAM. Ciekawe rozwiązanie znajdziemy przykładowo w ASUS ZenFone 2, który został wyposażony w czterordzeniowy procesor Intel Atom Z3580 o taktowaniu 2,3 GHz oraz 4 GB pamięci RAM.

Reklama

Wydaje się, że tajwański producent wreszcie znalazł remedium na przycinającego się Androida. Jeżeli do mocnego procesora dorzucimy 4 GB pamięci operacyjnej, to pozytywny efekt gwarantowany. Taka ilość RAM-u jest niezbędna, by prawidłowo zarządzać systemem i programami smartfona. Wydawać by się mogło, że odczujemy to tylko w przypadku uruchamiania wyjątkowo wydajnych gier. Nic bardziej mylnego. Duża ilość pamięci operacyjnej przyda się przede wszystkim w codziennych, z pozoru prozaicznych czynnościach. Jeżeli nie dostrzeżemy, żeby dana aplikacja uruchamiała się za wolno, a wideo ładowało jak krew z nosa, to znaczy, że zamontowane podzespoły "robią robotę".

Ale co tak naprawdę potrafi zestaw Atom+4 GB RAM? 15 otwartych kart w domyślnej przeglądarce chyba mówi samo za siebie. ZenFone 2 z taką liczbą kart przeglądarki radzi sobie bez problemu (przy większych wartościach pojawiają się kłopoty ze stabilnością software’u). To jednak nie wszystko. Dzięki tak pokaźnemu pakietowi RAM-u, bez problemu można przełączać się między kilkoma (maksymalnie 4) uruchomionymi grami. Oznacza to, że na tym samym telefonie może grać kilka różnych osób.

Prawda jest taka, że dzisiaj trudno wykorzystać pełne 4 GB pamięci RAM w smartfonie i jest to raczej forma zabezpieczenia producenta na przyszłość. Dzięki implementacji takich ilości pamięci operacyjnej, użytkownik ma pewność, że za 10 miesięcy, półtora roku czy trzy lata, jego telefon będzie pracował równie wydajnie. Oczywiście, o ile będzie regularnie aktualizowany i w międzyczasie nie pojawią się tzw. killer apps.

Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność

Ale potężna specyfikacja techniczna to nie tylko "ochy" i "achy". Wspomniany ZenFone 2 w benchmarku AnTuTu wykręca 45580 pkt., podczas gdy w Quadrancie uzbiera blisko 24000 pkt. To bardzo dobre wyniki. Ale potężne podzespoły, a co za tym idzie - bardzo zaawansowana wielozadaniowość - wymuszają stałe korzystanie z Menedżera Zadań. Narzędzie to pomaga nam stale kontrolować ilość zasobów pożeranych przez telefon i w razie potrzeby, pozbywać się tych najmniej przydatnych procesów. Trzeba jednak być ostrożnym, bo Menedżer Zadań stale uruchomiony w tle (domyślnie) może drastycznie skrócić czas pracy na baterii smartfona.

Lepsza specyfikacja techniczna i większa wydajność oznacza także lepiej działający aparat fotograficzny. Zauważalna jest nie tylko szybsza reakcja spustu migawki aparatu, ale i płynniejsze działanie poszczególnych efektów fotograficznych, a także aplikacji pośrednio związanych ze zdjęciami i materiałami wideo. Gdyby nie tak mocny procesor, niemożliwe byłoby nagrywanie 4K.

Na wydajne podzespoły w smartfonie składa się także mocna karta graficzna. Takie układy jak PowerVR G6430, gwarantują że po kilkunastu minutach intensywnej rozgrywki, układ graficzny spowalnia maksymalnie o kilkanaście procent, co jest świetnym rezultatem. Wszystko to po to, by gry na smartfonach były jeszcze bardziej realistyczne. A telefony docelowo stały się naszymi jedynymi przenośnymi konsolami do gier.

Smartfony zamiast laptopów?

Na przestrzeni ostatnich kilku lat, w świecie smartfonów pojawiło się bardzo dużo tytułów gier znanych z komputerów. Co roku nowa FIFA wychodzi nie tylko na konsole i pecety, ale i smartfony. Na urządzeniach mobilnych można dzisiaj grać ponadto w "Maxa Payne’a", "Need for Speed" czy "GTA". A jeszcze całkiem niedawno, wymagania sprzętowe tych tytułów na PC były mocno powyżej przeciętnej. Czy można spodziewać się, że za kilka lat smartfony zastąpią komputery mobilne? Za 10 lat prawdopodobnie wciąż będą czynności, które będzie wygodniej przeprowadzić na laptopie lub tablecie, ale pytanie - czy będzie nam się chciało? Skoro pod ręką będziemy mieli urządzenie, które z każdą z nich poradzi sobie wzorowo, tyle że w mniejszej skali.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy