Reklama

Nietypowe podejście do więziennictwa. W tych krajach odbywanie kary wygląda inaczej

Słysząc słowo „więzienie” wyobrażamy sobie najczęściej klaustrofobiczne cele z metalowymi kratami i codzienne przechadzki więźniów po spacerniaku. Jednak nie wszędzie na świecie jest jednakowe podejście do więziennictwa. Niektóre więzienia potrafią zadziwić.

Wbrew temu, co można zobaczyć w amerykańskich filmach, więzienie to nie tylko ciasna cela, metalowe kraty, cykliczne pobicia i okazjonalne upuszczanie mydła pod prysznicem. W niektórych krajach można spotkać się z nietypowym podejściem do więziennictwa. Niektóre ze sposobów wykazują większy wpływ na proces pomyślnej resocjalizacji więźniów.

Miasto-więzienie San Pedro w Boliwii

El Penal de San Pedro w Boliwii dużo bardziej przypomina zbiór zaniedbanych blokowisk niż prawdziwy zakład poprawczy. Więzienie jest po prostu miastem w mieście, jego mieszkańcy muszą za wszystko płacić, w taki sam sposób, jak na zewnątrz. W obiekcie można znaleźć dzielnice biedoty oraz budynki zarezerwowane dla najbogatszych. Co więcej, w więzieniu San Pedro w La Paz mogą zamieszkać nie tylko więźniowie, lecz również ich rodziny.

Reklama

Policja rzadko kiedy zapuszcza się na tereny zakładu karnego, więźniowie sami są odpowiedzialni za utrzymywanie porządku na ulicach. Dlatego też bywa tam niezwykle niebezpiecznie. Nie zmienia to faktu, że w pewnym momencie el Penal de San Pedro był obleganą atrakcją turystyczną, lecz od jakiegoś czasu panuje tam całkowity zakaz wstępu dla zwiedzających. Władzom nie spodobało się, że więźniowie sprzedawali turystom kokainę. Czara goryczy przelała się, gdy "mieszkańcy" brutalnie zgwałcili 12-latkę. Po tym zdarzeniu pojawiły się plany zlikwidowania więzienia i przeniesienia osadzonych do innych placówek, lecz finalnie zdecydowano się jedynie ograniczyć tam wstęp turystom. Choć podobno nadal pojawiają się w środku zwiedzający Gringo.

Tańczący więźniowie w Cebu na Filipinach

Kto powiedział, że karę za przestępstwo należy odbywać w ciszy i ciasnej celi? Niestandardowe podejście do więziennictwa prezentuje placówka Cebu na Filipinach. W tamtejszym więzieniu karę odbywa się... tańcząc. Nie, to nie jest żart. Więźniowie ćwiczą przeróżne choreografie do znanych popkulturowych utworów. Zdarza się również, że osadzeni występują na żywo przed publicznością, za co dostają wynagrodzenie.

Więzienie stało się szczególnie znane, po tym jak w internecie pojawiło się nagranie z ich próby odtworzenia choreografii Michaela Jacksona do piosenki "Thriller". O więźniach z Cebu powstał również miniserial na Netfliksie pod tytułem "Happy Jail".

Boksowanie zniwelowało przemoc w meksykańskim więzieniu

Cereso Chetumal, jedno z więzień w Meksyku podchodzi dość niekonwencjonalnie do rozwiązywania sporów między osadzonymi. Gdy w innych placówkach karnych więźniowie załatwiają waśnie na własną rękę, w Cereso Chetumal spotykają się na ringu w rękawicach bokserskich. Wprowadzenie tak niecodziennej metody rozwiązywania konfliktów sprawiło, że w zakładzie karnym od lat nie pojawiły się żadne akty przemocy, oczywiście nie wliczając w to sportowej walki na ringu.

Chodzą też słuchy, że więźniowie często nie chcą opuszczać zakładu po skończonym wyroku. Nic dziwnego, w końcu mają tam wygodne cele, długie drzemki, zajęcia artystyczne i wiele innych rozrywek. Wytwory swojej pracy mogą sprzedawać ludziom z zewnątrz, więc dodatkowo są w stanie odłożyć trochę pieniędzy.

Najmniejsze więzienie świata

Wyspę Sark, znajdującą się między Francją a Anglią, zamieszkuje około 600 osób. Sama wyspa zależna jest od Baliwatu Guernsey, który z kolei jest dependencją Korony Brytyjskiej. Co ciekawego można znaleźć w Sark? Z pewnością najmniejsze więzienie na świecie, które jest w stanie pomieścić jedynie dwóch więźniów jednocześnie. Co więcej, budynek nie posiada nawet okien, więc osadzeni są przetrzymywani w całkowitej ciemności. Samo więzienie powstało jeszcze w 1856 roku.

Mieszkańcy wyspy respektują prawo, nie martwią się nawet o kradzieże, więc nie zamykają drzwi od gospodarstw na klucz. Zatem nieczęsto ktokolwiek przebywa w ich klaustrofobicznym więzieniu. Ostatnią osobą, która tam trafiła był francuski fizyk nuklearny André Gardes. W 1991 roku przeprowadził on samodzielnie inwazję na wyspę, twierdząc, że jest jej prawowitym władcą. Jego podbój zakończył się porażką, gdy fizyk został aresztowany podczas zmiany magazynka w broni.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kara więzienia | San Pedro | zakład karny | więźniowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy