Reklama

Argus to nafaszerowany elektroniką dron. Norwegowie stworzyli morskiego szpiega

Argus czyli bezzałogowy, pływający dron tygodniami może samotnie patrolować morze. Potrafi wykonać precyzyjną mapę dna, ale także... wykrywać morskie miny. Jest praktycznie niezatapialny.

Norweska firma Argeo zaprezentowała pierwszy w historii morski dron  do wykonywania trójwymiarowej mapy morskiego dna. Najważniejszym zadaniem Argusa jest praca dla firm, które budują tzw. morskie farmy wiatrowe. Jest w pełni automatyczny i wyposażony w moduł sztucznej inteligencji. Twórcy drona zapewniają, że poradzi sobie w każdych warunkach pogodowych i jest praktycznie niezatapialny. Powstał na sprawdzonej już wcześniej platformie pływającej Mariner X firmy Maritime Robotics.

Argus to wielozadaniowy statek nawodny (USV), który może patrolować nawet bardzo rozległe tereny morskie. System czujników pozwala wykryć każdy obiekt w pobliżu drona i zachować do niego bezpieczną odległość. Kadłub jest w całości wykonany z plastiku, dzięki czemu Argus nie boi się niszczycielskiego działania morskiej wody.

Reklama

Argus ma zaledwie 9 metrów długości, dzięki czemu może być transportowany w zwykłym kontenerze. Mały wymiary sprawiają, że załodze statku bardzo łatwo jest podnieść drona z wody i umieścić  na pokładzie, aby na przykład naładować akumulatory czy uzupełnić paliwo. 

Argos ma napęd hybrydowy, czyli oprócz elektrycznego posiada także silnik spalinowy. Tego typu rozwiązanie pozwala dronowi płynąć nieprzerwanie przez 25 dni i pokonać 2500 mil morskich (4630 km). Porusza się ze stałą prędkością 4 węzłów morskich (7,5 km/h). Każdy Argos ma na pokładzie zaawansowany system nawigacji GNSS, a także moduł do łączności satelitarnej. Dzięki temu z dowolnego miejsca na Ziemi można na bieżąco monitorować pozycję drona na oceanie i zmieniać jego trasę. System kamer pozwala obserwować otoczenie Argosa w układzie 360 stopni, a obraz może być transmitowany on-line.

Wykrywanie min? Nie ma problemu

Twórcy Argusa zapewniają, że ich dron może precyzyjnie obserwować morskie dno do głębokości 200 metrów. Potrafi także zamienić się w automatyczną stację badawczą do badania trzęsień ziemi. Po zainstalowaniu odpowiedniego modułu z czujnikiem sejsmicznym jest w stanie śledzić nawet najmniejsze wstrząsy dna morskiego i ostrzegać przed pojawieniem się fali tsunami. Firma Argeo zauważyła problem min morskich, który jest ubocznym skutkiem wojny Rosji z Ukrainą na Morzu Czarnym. Do zadań Argusa dodano nową funkcję. Norweski bezzałogowiec potrafi wykryć dowolną minę unoszącą się na wodzie lub pod jej powierzchnią i wysłać drogą satelitarną ostrzeżenie wraz z informacją o dokładnym położeniu miny na morzu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy