Reklama

Następca F-35 musi być gotowy do 2030 roku

Dowództwo Amerykańskich Sił Powietrznych (USAF) przyznaje, że do 2030 roku musi dysponować myśliwcem 6 generacji.

"Szósta generacja myśliwców musi się pojawić. I niezależnie od formy, nowa maszyna bojowa powinna być gotowa, aby stawić czoła tzw. zmieniającym się zasadom gry. Jeszcze nie wiemy czym on będzie, ale patrząc uważnie w przyszłość, możemy go dostrzec - powiedział w Center for Strategic and International Studies in Washington, D.C. generał USAF Mike Hostage, były pilot samolotów F-15.

Dlaczego Amerykanom tak bardzo zależy na kolejnej generacji myśliwców? Tym bardziej, że najnowsza i najbardziej zaawansowana konstrukcja - F-35 - boryka się z poważnymi problemami.

Reklama

"Trzecia generacja tych maszyn z czasów Wietnamu przypominała bombowce strategiczne" - czytamy w artykule źródłowym na blogu Offiziere. Były bardzo szybkie, latały na wysokim pułapie, ale nieco gorzej wyglądała kwestia zwrotności. Sytuacja odwróciła się z nadejściem czwartego "pokolenia", czyli w latach 70. i 80. F-15 i F-16, bo to o nich mowa, zostały stworzone z myślą o walce w powietrzu. Są w związku z tym bardzo zwrotne i dysponują skuteczną bronią powietrze-powietrze.

Kolejna generacja czerpie od poprzedników to co najlepsze, ale dysponuje również technologią stealth. I właśnie na nich, czyli F-22 i F-35, skupia się USAF. Chcą one ostatecznie zakupić 1763 maszyny typu F-35, aby do 2030 wspólnie z F-22 całkowicie zastąpić nimi wspomniane F-15 i F-16. I właśnie w tym czasie USAF powinny zamawiać pierwsze egzemplarze zupełnie nowych samolotów - myśliwców szóstej generacji.

Hostage nie potrafi sprecyzować, jak powinny one wyglądać. Swoimi pomysłami dzielą się jednak inni wojskowi. W zeszłym roku główny naukowiec USAF - Mark Maybury powiedział, że myśliwce przyszłości powinny być bardziej "elektryczne", niezwodne, niewykrywalne dla radarów i zdolne do posługiwania się bronią laserową oraz mikrofalami.

Jednego możemy być pewni - będą załogowe. Mózg człowieka wciąż jest najlepszym komputerem i dopóki się to nie zmieni, roboty nie przejmą kontroli nad tak zaawansowaną bronią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy