Reklama

To sztuczna inteligencja zdecyduje, czy należy ci się odszkodowanie

Systemy sztucznej inteligencji nie tylko coraz częściej samodzielnie oceniają, komu należy się odszkodowanie, ale i są w stanie ocenić, komu pomoc potrzebna jest w pierwszej kolejności. Tego typu rozwiązanie jest obecnie wykorzystywane podczas wyboru najbiedniejszych osób dotkniętych przez huragany Ian i Fiona, które uderzyły ostatnio we Florydę.

Systemy sztucznej inteligencji nie tylko coraz częściej samodzielnie oceniają, komu należy się odszkodowanie, ale i są w stanie ocenić, komu pomoc potrzebna jest w pierwszej kolejności. Tego typu rozwiązanie jest obecnie wykorzystywane podczas wyboru najbiedniejszych osób dotkniętych przez huragany Ian i Fiona, które uderzyły ostatnio we Florydę.
Sztuczna inteligencja analizuje starty poczynione przez huragan Ian / RICARDO ARDUENGO/AFP /East News

Organizacja non profit o nazwie GiveDirectly oraz Google połączyły siły, aby zidentyfikować osoby najbardziej potrzebujące wsparcia finansowego na skutek zniszczeń spowodowanych przez huragany Ian i Fiona. A robią to z pomocą sztucznej inteligencji, która porównuje zdjęcia lotnicze zniszczeń z danymi dotyczącymi ubóstwa na Florydzie i w Portoryko, decydując na tej podstawie, kto potrzebuje awaryjnej gotówki w pierwszej kolejności. 

AI decyduje, kto najbardziej potrzebuje pieniędzy

Jak podkreślają przedstawiciele obu firm, nierówności społeczne szybują po każdej katastrofie naturalnej, więc niezbędne było opracowanie rozwiązania, które pozwoli je wyrównywać. A że ocena wszystkich danych przez człowieka zajęłaby zdecydowanie za dużo czasu, dlatego Google sięgnęło po sztuczną inteligencję, która radzi sobie z tym zadaniem zdecydowanie lepiej. Za sprawą dostępnej mocy obliczeniowej jest w stanie błyskawicznie przetwarzać olbrzymie ilości danych i zdjęć zniszczeń, a następnie porównywać je z bazą danych dotyczącą ubóstwa, by wskazać regiony czy społeczności wymagające natychmiastowej interwencji.

Reklama

Rodziny wskazane przez system AI mogą liczyć na jednorazową wypłatę w wysokości 700 USD, która ma pozwolić na niezbędne zakupy żywności, przyborów toaletowych, kosmetyków czy leków - to oczywiście tylko kropla w morzu, bo choć pełna skala zniszczeń wciąż jest kalkulowana, to najbardziej "optymistyczny" scenariusz zakłada 55 mld USD (nie brakuje jednak takich szacujących straty na 67 mld USD).

Co warto jednak podkreślić, nie chodzi tu wcale o odszkodowania wypłacane przez ubezpieczycieli czy organizacje rządowe, ale dodatkowe środki zebrane przez darczyńców GiveDirectly (firma założona w 2009 roku przez absolwentów MIT rozdała od początku swojej działalności już 500 mln USD), niemniej sam system może być z powodzeniem stosowany także w pozostałych okolicznościach. 

Szczególnie że firmy ubezpieczeniowe coraz częściej i chętniej sięgają po rozwiązania oparte o AI, które pozwalają im na ogromne oszczędności. Jak przekonują przedsiębiorstwa korzystające z nowych technologii, mogą dzięki nim przetwarzać więcej danych, analizować zgłoszenia dużo szybciej i unikać przy tym dużej liczby pomyłek.

Algorytmy są w stanie porównywać zdjęcia przed i po szkodzie, ocenić skalę szkodę i automatycznie obliczyć odpowiednią wysokość odszkodowania, a także zidentyfikować... próby wyłudzenia (np. za sprawą kradzieży tożsamości), a tych nie brakuje, bo szacuje się, że firmy ubezpieczeniowe w samych tylko Stanach Zjednoczonych tracą z tego tytułu 80 mld dolarów rocznie. Czy oznacza to, że rzeczoznawcy ubezpieczeniowi powinni szukać nowego zawodu? Jeszcze nie, ale w przyszłości jest to bardzo prawdopodobne. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy