Reklama

Apple Watch - pierwsze wrażenia

Jeszcze przez pewien czas w Polsce nie będzie można kupić inteligentnego zegarka Apple Watch. W amerykańskim sklepie producenta miałem jednak okazję sprawdzić go na żywo. Czy faktycznie jest na co czekać i również w tym przypadku ulegać jabłkowemu czarowi?

Ze wszystkich zaprezentowanych dotąd inteligentnych zegarków Apple Watch podoba mi się najbardziej. Jest bardzo prosty, delikatny i stylowy. Wystarczy wymienić gumowy pasek na bransoletę, aby urządzenie odpowiednie na siłownię czy jogging założyć do nieco bardziej eleganckiego stroju. Uniwersalność jest mocną stroną tego gadżetu.

Kolejna to wykonanie. Już na pierwszy rzut oka widać, że Watch ma solidną i ładnie skonstruowaną obudowę. Charakterystycznie ścięty szklany panel dobrze prezentuje się na wszystkich kolorach metalowego korpusu. Pikanterii nadaje mu dość duże i rzucające się w oczy pokrętło - tzw. Digital Crown. Poza tym jest ono wyraźnym nawiązaniem do konstrukcji analogowych. Nawiązaniem, którego brakuje w podobnych rozwiązaniach konkurencji.

Reklama

To w zasadzie wszystko na temat oceny wyglądu Apple Watcha na tle innych, podobnych mu gadżetów. W porównaniu do zegarków analogowych wygląda bowiem przeciętnie, ale to dotyczy akurat wszystkich smartwatchy. Żaden z nich - nawet Apple Watch - nie dorasta do pięt klasycznym czasomierzom. I kropka.

Zegarek Apple jest nie tylko dobrze wykonany. Ma również świetny wyświetlacz OLED. Jego mocną stroną jest głęboka czerń, dzięki której widzimy tylko wyświetlane elementy - bez szarego tła. Poza tym obraz jest ostry, a reakcja na dotyk wzorowa. Ekran Apple Watcha pod wszystkimi względami zachwyca i zostawia w tyle zegarki konkurencji.

Digital Crown

Ten niewielki element doskonale pokazuje cały kunszt firmy Apple. Coś, co wciąż znajduje się daleko poza zasięgiem innych twórców elektroniki. Amerykanie postanowili wykorzystać jeden z najważniejszych elementów klasycznych zegarków i przypisać mu najbardziej podstawową dla urządzeń dotykowych funkcję - tzw. pinch to zoom, czyli charakterystyczny gest uszczypnięcia służący do powiększania widocznego na ekranie elementu. Wiadomo bowiem, że ów gest na tak małej powierzchni byłby po prostu szalenie niewygodny. Naprawdę nie wiem, dlaczego nikt wcześniej nie wpadł na to wspaniałe połączenie klasyki z nowoczesnością.

Pokrętło jest ważnym elementem nawigacyjnym zegarka. Ułatwia wybieranie aplikacji z charakterystycznego ekranu głównego, gdzie poszczególne ikonki aplikacji widzimy w postaci siatki kropek. Najpierw dotykowo przenosimy się w interesujący element tego ekranu, a następnie z pomocą Digital Crown przybliżamy ikonkę wybranej aplikacji. Tą można albo uruchomić znów poprzez dotyk, albo wciąż posługując się pokrętłem. Jego odwrotny ruch spowoduje wyjście z aplikacji, co można to zrobić jeszcze prościej - wciskając Digital Crown.

Pod koroną znajduje się płaski przycisk. Pojedyncze wciśnięcie przenosi nas do kontaktów, a nieco mocniejsze - do podwójnego skoku - uruchamia Apple Pay.

UI

Najważniejszym elementem UI jest ciekawie zaprojektowany ekran główny. Stamtąd przy pomocy Digital Crown wybieramy interesujące aplikacje. Tych jest całkiem sporo (poczta, mapy, wiadomości, kontakty, pogoda, zegar, stoper, kalendarz i znacznie więcej). Co szczególnie istotne - programów będzie szybko przybywać, bo zainteresowanie deweloperów sprzętami Apple jest naprawdę ogromne.

Sam interfejs cechuje się prostotą - jak przystało na oprogramowanie Apple. Korzysta się z niego przyjemnie i już po paru chwilach wiemy o nim wszystko. Nie jestem do końca przekonany do menu głównego, ale mogę dać się przekonać, że po paru godzinach lub dniach zabawy wybieranie z niego konkretnych aplikacji odbywa się błyskawicznie.

W testach zegarka Apple Watch można było przeczytać, że niektóre aplikacje uruchamiają się powoli. Mnie nie rzuciło się to w oczy, ale jeszcze raz podkreślę, że z zegarkiem obcowałem dosłownie parę chwil.

Niestety nie miałem okazji sprawdzić, jak Apple Watch sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Nie napiszę również własnej opinii na temat baterii, ale wiadomo już, że jest ona jedną z największych wad tego gadżetu.

Na tak i na nie

Apple Watch jest bezsprzecznie najlepszym smartwatchem, jaki trafił na rynek. Dobrze wygląda, jest solidnie wykonany, ma świetny ekran i pokrętło Digital Crown. Interfejs jest prosty i przyjazny użytkownikowi. Amerykanie kolejny raz pokazali konkurencji, jak powinno się projektować urządzenia. Zresztą, nikt inny nie mógł zrobić tego tak dobrze i nie ma tutaj żadnego znaczenia, czy lubi się Apple czy nie.

Zupełnie inną kwestią pozostaje zasadność używania takiego gadżetu. Chociaż doceniam technologię, to nie kupiłbym smartwatcha. Moim zdaniem zegarek ma być pięknym dodatkiem do garderoby i służyć do pokazywania godziny i daty. Do pozostałych czynności  mam telefon i nie potrzebuję do niego żadnych przejściówek. Tym bardziej, że korzystam ze smartfona, który jest dla mnie idealny. Po co mam z tego rezygnować i zastępować innym gadżetem? Gadżetem, który - obok smartfona, tabletu i komputera - musiałbym podłączać do ładowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy