Fanka futbolu bliska dekapitacji

Kilkadziesiąt lat temu panowała powszechna opinia, że stadion piłkarski z racji swojego niebezpiecznego charakteru to żadne miejsce dla kobiety. I choć dziś jest zgoła inaczej i panie na trybunach są niemal równie częstymi gośćmi co panowie, pewna niewiasta była już bardzo blisko przysięgnięcia sobie, że już nigdy nie pojawi się na żadnym stadionie. Dlaczego?

Kilkadziesiąt lat temu panowała powszechna opinia, że stadion piłkarski z racji swojego niebezpiecznego charakteru to żadne miejsce dla kobiety. I choć dziś jest zgoła inaczej i panie na trybunach są niemal równie częstymi gośćmi co panowie, pewna niewiasta była już bardzo blisko przysięgnięcia sobie, że już nigdy nie pojawi się na żadnym stadionie. Dlaczego?

Kilkadziesiąt lat temu panowała powszechna opinia, że stadion piłkarski z racji swojego niebezpiecznego charakteru to żadne miejsce dla kobiety. I choć dziś jest zgoła inaczej i panie na trybunach są niemal równie częstymi gośćmi co panowie, pewna niewiasta była już bardzo blisko przysięgnięcia sobie, że już nigdy nie pojawi się na żadnym stadionie. Dlaczego?

Luke Rodgers to jeden z tych zawodników, którzy za oceanem dostali zupełnie nową szansę na prawdziwą karierę piłkarską. 29-letni Anglik ostatnie lata spędzał bowiem w niższych szczeblach piłkarskich rozgrywek w Wielkiej Brytanii, grywając w takich klubach jak Yeovil Town i Notts County. Jednak gdy w styczniu tego roku piłkarz znalazł uznanie w oczach działaczy amerykańskiego New York Red Bulls, urodzony w Birmingham napastnik dość nieoczekiwanie stanął przed szansą tworzenia ataku z samym Thierrym Henrym!

Reklama

I trzeba przyznać, że mało komu znany Anglik wykorzystał tę szansę w 100%! Słynny Henry tuż przed samym końcem sezonu w Major Soccer League ma na swoim koncie 29 występów, w których zdobył 15 goli. Tegoroczny bilans Rodgersa jest tylko trochę gorszy, bo złożony z 25 występów i 10 goli. Ostatnią bramkę Anglik zdobył właśnie w piątek, kiedy jego zespół podejmował na wyjeździe ekipę LA Galaxy z Davidem Beckhamem w składzie.

Były snajper Notts County już w 4 minucie meczu zalazł lokalnym fanom za skórę, kiedy to pokonał bramkarza gospodarzy i wysunął swój zespół na prowadzenie. Szczyt oburzenia nastąpił jednak w okolicy 7 minuty, kiedy to piłkarz chcąc zażegnać niebezpieczeństwo na własnej połowie wybił piłkę z całej siły pomimo tego, że znajdował się już przy linii bocznej boiska. Pech chciał, że futbolówka poleciała wprost w stronę stojącej nieopodal fanki, którą tylko centymetry dzieliły od dostania potężnej bomby prosto w głowę...

Tuż po wybiciu piłki przez Rodgersa wydawało się też, że sędzia za chwilę wyrzuci Anglika z boiska. Napastnik New York RB wybił już piłkę tak naprawdę po gwizdku arbitra, który i tak wręczył napastnikowi żółtą kartkę tuż po tym, jak ten zdobył swoją 10 z kolei bramkę. Prowadzący spotkanie jednak oszczędził snajpera, któremu towarzyszyły już ciągłe gwizdy fanów, kiedy tylko ten miał jakikolwiek kontakt z piłką.

Ostatecznie drużyna LA Galaxy wygrała to spotkanie 2:1, a gola na wagę 3 punktów zdobył z rzutu karnego niezawodny Landon Donovan.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy