Jean-Claude Van Damme jako niedoszły predator

Mało kto wie, ale świeżo po opuszczeniu pokładu statku z Brukseli do Los Angeles młody Jean-Claude Van Damme dostał możliwość zagrania w kultowym dziś filmie Predator i, co więcej, miała być to rola tytułowa. Sam predator miał przy tym wyglądać zupełnie inaczej, a szczegółami tej ciekawej historii podzielił się ostatnio spec od efektów specjalnych Steve Johnson.

Mało kto wie, ale świeżo po opuszczeniu pokładu statku z Brukseli do Los Angeles młody Jean-Claude Van Damme dostał możliwość zagrania w kultowym dziś filmie Predator i, co więcej, miała być to rola tytułowa. Sam predator miał przy tym wyglądać zupełnie inaczej, a szczegółami tej ciekawej historii podzielił się ostatnio spec od efektów specjalnych Steve Johnson.

Mało kto wie, ale świeżo po opuszczeniu pokładu statku z Brukseli do Los Angeles młody Jean-Claude Van Damme dostał możliwość zagrania w kultowym dziś filmie Predator i, co więcej, miała być to rola tytułowa. Sam predator miał przy tym wyglądać zupełnie inaczej, a szczegółami tej ciekawej historii podzielił się ostatnio spec od efektów specjalnych Steve Johnson.

Niestety (przynajmniej dla fanów JCVD) finalnie ekipa filmowa zdecydowała się postawić na zupełnie inny design predatora, a w kostium kosmicznego łowcy wszedł Kevin Peter Hall, który grał w tym filmie także rolę pilota helikoptera. Wiemy jak historia potoczyła się dalej - Van Damme już rok później dostał rolę w filmie Krwawy sport (Bloodsport), od którego na dobre wystartowała jego kariera. A film ten, podobnie jak Predatora, do dziś z łezką w oku wspominają dzieciaki lat 90.

Reklama
Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy