Kuba rozpruwacz jednak nie był Polakiem

W zeszłym miesiącu gruchnęły wieści o tym, że po ponad 100 latach udało się w końcu rozwiązać zagadkę słynnego Kuby Rozpruwacza - badania DNA wskazały na Aarona Koźmińskiego - żydowskiego imigranta z Polski. Teraz jednak odkryto, że w badaniach tych wystąpił poważny błąd całkowicie podważający ich wyniki.

W zeszłym miesiącu gruchnęły wieści o tym, że po ponad 100 latach udało się w końcu rozwiązać zagadkę słynnego Kuby Rozpruwacza - badania DNA wskazały na Aarona Koźmińskiego - żydowskiego imigranta z Polski. Teraz jednak odkryto, że w badaniach tych wystąpił poważny błąd całkowicie podważający ich wyniki.

W zeszłym miesiącu gruchnęły wieści o tym, że po ponad 100 latach udało się w końcu rozwiązać zagadkę słynnego Kuby Rozpruwacza - badania DNA wskazały na Aarona Koźmińskiego - żydowskiego imigranta z Polski. Teraz jednak odkryto, że w badaniach tych wystąpił poważny błąd całkowicie podważający ich wyniki.

W zeszłym miesiącu pochodzący z Polski, 23-letni fryzjer miał być absolutnie i stuprocentowo pewnym kandydatem na słynnego mordercę, który zaszlachtował co najmniej pięć kobiet na ulicach Londynu 126 lat temu. Tak przynajmniej miało wynikać z analizy DNA przeprowadzonej przez dr Jariego Louhelainena z liverpoolskiego Uniwersytetu Johna Moorsa, który porównał materiał genetyczny pochodzący rzekomo z szala znalezionego obok jednej z ofiar - Catherine Eddowes - z materiałem genetycznym jednego z jej żyjących dziś potomków.

Reklama

Błąd w badaniach najpierw dostrzegli miłośnicy kryminalnych zagadek z Australii, a następnie potwierdzili go specjaliści od DNA - w tym profesor Alec Jeffreys - ojciec metody genetycznej identyfikacji ludzi - okazało się bowiem, że Louhelainen dopuścił się uczniackiej wręcz pomyłki przy analizowaniu materiału pochodzącego z szala - źle opisał on odkrytą mutację mitochondrialnego DNA (314.1C zamiast 315.1C) przez co wydawała się ona bardzo rzadka, podczas gdy tak naprawdę posiada ją aż 99% żyjących obecnie ludzi europejskiego pochodzenia.

Nowe zainteresowanie Kubą Rozpruwaczem pojawiło się po publikacji książki Naming Jack the Ripper Russella Edwardsa, który to właśnie wszedł w posiadanie owego szala - rzekomo przechowywanego przez te wszystkie lata przez rodzinę jednego z policjantów pracujących nad oryginalnym śledztwem. To on zlecił Louhelainenowi przeprowadzenie badań genetycznych, ich wyniki nie zostały jednak opublikowane w żadnym naukowym, recenzowanym piśmie lecz tylko w książce Edwardsa.

Błąd popełniony przez Louhelainena został potwierdzony przez innych badaczy, jednak autor książki stoi cały czas na stanowisku, że to Koźmiński był słynnym mordercą. No ale nie można się było spodziewać po nim niczego innego - w końcu od tego zależy sprzedaż jego książki. A zagadka Kuby Rozpruwacza tak naprawdę nadal pozostaje nierozwiązana.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy