To nie screen z BioShock Infinite, to cosplayerzy

Taka sytuacja - Nathan DeLuca i Eve Beauregard są cosplayerami, którzy postanowili w sposób szczególny złożyć hołd swojej ukochanej grze, którą jest BioShock Infinite. W tym celu przygotowali ujęcie, które do złudzenia przypomina screenshot, ale nim nie jest.

Taka sytuacja - Nathan DeLuca i Eve Beauregard są cosplayerami, którzy postanowili w sposób szczególny złożyć hołd swojej ukochanej grze, którą jest BioShock Infinite. W tym celu przygotowali ujęcie, które do złudzenia przypomina screenshot, ale nim nie jest.

Taka sytuacja - i są cosplayerami, którzy postanowili w sposób szczególny złożyć hołd swojej ukochanej grze, którą jest BioShock Infinite. W tym celu przygotowali ujęcie, które do złudzenia przypomina screenshot, ale nim nie jest.

Tło zaczerpnięto z rysunku promującego grę, ale chyba nikt nie oczekiwał, że do zrobienia jednego zdjęcia została skonstruowana, dryfująca w chmurach metropolia. W tym celu posłużono się kilkoma przedmiotami i pewnym trikiem.

A właśnie. Była też jeszcze jedna przeszkoda – obie osoby biorące udział w sesji fotograficznej mieszkają po przeciwległych stronach naszej planety. Dlatego też, trzeba było znaleźć dwóch fotografów, którzy zechcą podejść do projektu z jednakową precyzją i zapałem. W ten sposób po jednej stronie globu powstało , a w Australii odbyła się sesja ze . W jej przypadku użyto niebywałego zestawu do efektów specjalnych – krzesła, wentylatora, żyłki wędkarskiej i stojaków do oświetlenia.

Reklama

Montażem zdjęć zajęli się już Nathan i Eve. Efekt możemy podziwiać na poniższej ilustracji.

 

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy