Wyrok za Twittera

Ostatnio na wyspach brytyjskich zapadł pierwszy wyrok w sprawie dotyczącej wpisu na Twitterze. Jeden radny z hrabstwa Caerphilly oskarżył drugiego radnego, że ten go pomówił na popularnym mikroblogu.

Ostatnio na wyspach brytyjskich zapadł pierwszy wyrok w sprawie dotyczącej wpisu na Twitterze. Jeden radny z hrabstwa Caerphilly oskarżył drugiego radnego, że ten go pomówił na popularnym mikroblogu.

Ostatnio na wyspach brytyjskich zapadł pierwszy wyrok w sprawie dotyczącej wpisu na Twitterze. Jeden radny z hrabstwa Caerphilly oskarżył drugiego radnego, że ten go pomówił na popularnym mikroblogu.

Radny Colin Elsbury zatwittował na temat radnego Eddiego Talbota - twierdząc, że ten drugi został w trakcie ostatnich wyborów usunięty siłą przez policję z lokalu wyborczego. Talbot odparł, że to wszystko wyssane z palca brednie i postanowił pozwać swojego oponenta.

W ostatnio wydanym w tej sprawie wyroku, sąd w Cardiff stwierdził, że owszem wpis na Twitterze mógł narazić pana Talbota na stratę dobrego imienia i nakazał on Elsbury'emu zapłacenie grzywny w wysokości 3 tysięcy funtów, pokrycie kosztów sądowych oraz przeprosiny poprzez Twittera.

Reklama

Cóż, to tylko kolejne potwierdzenie tego, że w sieci nie możemy pisać tego co nam się żywnie podoba - zwłaszcza na blogu sygnowanym naszym prawdziwym nazwiskiem ;)

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy