Reklama

GanjaChicken, czyli karmią kurczaki marihuaną zamiast antybiotykami. Efekt?

Właściciele jednej z ferm w Tajlandii wpadli na pomysł hodowania ekologicznych kur karmionych marihuaną w miejsce antybiotyków i jak podkreślają naukowcy prowadzący analizy tego eksperymentu, jego wyniki są bardzo obiecujące.

Właściciele jednej z ferm w Tajlandii wpadli na pomysł hodowania ekologicznych kur karmionych marihuaną w miejsce antybiotyków i jak podkreślają naukowcy prowadzący analizy tego eksperymentu, jego wyniki są bardzo obiecujące.
Marihuana równie skuteczna jak antybiotyki, a dużo zdrowsza /123RF/PICSEL

Zapotrzebowanie na kurze mięso rośnie, więc hodowcy robią wszystko, żeby dostarczyć na rynek jak najwięcej towaru, przy okazji na potęgę faszerując zwierzęta antybiotykami. Jest to zjawisko niebezpieczne dla naszego zdrowia, które na dodatek przyczynia się do coraz większej oporności bakterii na dostępne leki - niestety według analiz z 2021 roku Polska jest na czwartym miejscu w Unii Europejskiej pod względem ilości antybiotyków zużywanych w hodowlach (w 2018 roku niemal 800 ton, a ilość rośnie z roku na rok).

Co zamiast antybiotyków? Marihuana!

Właściciele jednej z ferm w Tajlandii postanowili jednak iść pod prąd i od stycznia ubiegłego roku zamiast antybiotyków podają swoim zwierzętom marihuanę, a następnie sprzedają pod chwytliwą nazwą GanjaChicken. Produkt cieszy się lokalnie coraz większą popularnością i klienci są gotowi zapłacić za niego dużo więcej niż za "tradycyjny" i wcale nie dlatego, że liczą na efekt uboczny w postaci narkotykowego haju, bo nic takiego nie ma miejsca - konsumenci zwracają po prostu uwagę na jakość żywności, a tu mowa o kurach wolnych od antybiotyków i pochodzących z chowu wolnowybiegowego.

Reklama

Pozostaje tylko pytanie, czy ma to sens inny niż marketingowy - naukowcy z Chiang Mai University, którzy zajmują się analizami tego nietypowego eksperymentu, przekonują, że jak najbardziej. Jak twierdzą, na fermie od czasu wprowadzenia terapii w styczniu 2021 roku padło mniej niż 10% z 1000 kurczaków, co jest wynikiem typowym również dla ferm stosujących antybiotyki.

I choć na ten moment do dyspozycji mają tylko dane z jednego roku, bo tyle trwa nietypowe żywienie zwierząt, to dodawanie do paszy i wody marihuany wydaje się działać równie dobrze jak leki, a nie ma przy tym żadnych skutków ubocznych.

Wręcz przeciwnie, klienci przekonują, że warto zapłacić za GanjaChicken dwukrotność normalnej ceny (ok. 15 PLN za kilogram), bo w zamian dostają mięso nie tylko zdrowe, ale i dużo smaczniejsze.

Co jednak ciekawe, wciąż trudno powiedzieć, dlaczego marihuana pozwala zachować kurczaki w dobrym zdrowiu, ale być może chodzi o bioaktywne składniki lub substancje, które wspierają aktywność metaboliczną ich organizmów, podnosząc tym samym skuteczność systemu immunologicznego. W następnym etapie badań naukowcy chcą dowiedzieć się również, czy marihuana jest w stanie ochronić kurczaki także przed poważnymi chorobami, jak ptasia grypa.

Podsumowując swoją pracę, podkreślają też, że THC jest całkowicie metabolizowane w organizmach kur, więc w mięsie nie zostają jego ślady, a tym samym u ludzi nie wystąpią żadne efekty uboczne, choć niewykluczone, że same zwierzęta żyją na haju:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: marihuana | THC | ferma drobiu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy