Reklama

Geoinżynieria oceanów pomoże w walce ze zmianami klimatu

Nawożenie oceanu żelazem, czy próba stworzenia substancji przypominającej odchody wieloryba to tylko niektóre z pomysłów naukowców w walce ze zmianami klimatu.

Choć propozycje mogą wydawać się dziwne, a niektóre wręcz kontrowersyjne ze względu na ingerencję we wrażliwe środowisko morskie, być może okażą się konieczne. W związku z tym, że obecne działania nie przynoszą takich efektów jakich byśmy oczekiwali, konieczne może być zastosowanie metod zwanych ogólnie geoinżynierią.

Ostatni raport Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) wyjaśniał, że wdrożenie technik usuwania dwutlenku węgla z atmosfery będzie konieczne, jeśli ludzkość chce osiągnąć zerową emisję netto w połowie wieku.

Reklama

Na powierzchni lądu mamy mnóstwo możliwości wychwytywania dwutlenku węgla, od sadzenia drzew, po maszyny na Islandii wychwytujące gaz, dzięki czemu można zakopać go pod ziemią. Ale być może bez wykorzystania oceanów nie damy rady osiągnąć celu.

Choć szacunkowe dane mówią, że technologie oceaniczne mogą usuwać nawet 100 miliardów ton dwutlenku węgla rocznie, realnie patrząc będzie to zaledwie 5-10 miliardów. To i tak dużo, biorąc pod uwagę, że jest to jedna czwarta całkowitej rocznej emisji ze źródeł antropogenicznych.

Pomysły na walkę z dwutlenkiem węgla

Jednym z pomysłów jest dostawa do oceanu żelaza, ważnego składnika odżywczego fitoplanktonu, który z kolei pochłania dwutlenek węgla. Ryby następnie mają żywić się fitoplanktonem, a po obumarciu opadać na dno, przez co dwutlenek węgla miałby być tam deponowany. Od 1993 roku przeprowadzono 13 takich eksperymentów.

Nieco inny pomysł przedstawił David King, chemik z Uniwersytetu Cambridge. Proponuje użycie sztucznych odchodów przypominających wielorybie. Chodzi o to, że wieloryby wypróżniają się przy powierzchni wody, a ich odchody zawierają azot i fosfor, które również stymulują wzrost fitoplanktonu. Pierwsze eksperymenty przeprowadzone zostały w Indiach.

Zespół badaczy z Australii proponuje z kolei wykonanie sztucznego upwellingu z użyciem rur, którymi bogate w składniki odżywcze wody z głębszych warstw oceanu miałyby być wynoszone bliżej powierzchni. Tam mogłyby, tak jak w poprzednich koncepcjach, sprzyjać wzrostowi fitoplanktonu.

Zmiany odczynu wody

Wzrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze z emisji antropogenicznej oznacza wzrost jego ilości w wodzie oceanicznej. Tam zachodzi reakcja z wodą, w wyniku której tworzy się kwas węglowy, powodując wzrost zakwaszenia wód. Wpływa to negatywnie na organizmy wodne oraz zdolność do pochłaniania dwutlenku węgla, który naturalnie znajduje się atmosferze. Z tego powodu niektóre koncepcje zakładają dostawę minerałów alkalicznych, które miałyby wpłynąć na wzrost odczynu wody.

Z pewnością w najbliższym czasie pojawi się jeszcze wiele propozycji mających wpłynąć na jakość wody oceanicznej. Z jednej strony należy działać szybko, z drugiej ostrożnie, aby jeszcze bardziej nie zaszkodzić środowisku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy