Reklama

Chcieli zadziwić świat spektakularnymi projektami - geniusze czy szaleńcy?

Nie wszystkie projekty architektoniczne mają szansę pokonać całą drogę od deski kreślarskiej do placu budowy - niektóre nigdy nie wychodzą poza sferę planowania, ale pomimo tego wciąż zachwycają, inspirują czy skłaniają do myślenia, co by było, gdyby...

Konstrukcje wymagające zbyt zaawansowanych rozwiązań technologicznych, by można było je zbudować w czasach, kiedy zostały zaprojektowane, pomysły zbyt szalone i kontrowersyjne, megalomańskie zapędy polityków czy nawet całe idealne miasta... historia widziała wiele spektakularnych pomysłów architektonicznych, które nigdy nie opuściły papieru. Co jednak ciekawe, słuch o nich wcale nie zaginął - wręcz przeciwnie, chociaż nigdy nie zostały zbudowane, często inspirują kolejne pokolenia twórców do nieszablonowego myślenia. Oto siedem ciekawych przykładów:

Słoń triumfalny (1758)

Łuk Triumfalny w Paryżu jest jedną z najbardziej znanych ikon Francji i konstrukcją rozpoznawaną na całym świecie, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że mógł wyglądać zupełnie inaczej, gdyby Charles François Ribart zrealizował swoją wizję, a zakładała ona, że na końcu Pól Elizejskich stanie monumentalny... słoń! Była to jedna z wielu propozycji biorących udział w konkursie na pomnik upamiętniający króla Ludwika XV po wojnie o sukcesję austriacką i zdecydowanie najbardziej odrealniona, choć na swój sposób intrygująca.

Reklama

Projektant planował umieścić słonia na cokole, przez który można było wejść do wieży ze spiralną klatką schodową, umieszczoną wewnątrz "zwierzęcia" - jej zwieńczeniem miały być taras z widokiem na miasto i posąg króla. To jednak nie wszystko, bo wnętrze projektu skrywa jeszcze ogród wewnętrzny oraz trzy inne bogato zdobione "sale", a trąba słonia miała też pełnić rolę fontanny, z której wypływa woda. Jak łatwo się domyślić po tym, jaka konstrukcja zdobi Pola Elizejskie i obecności na naszej liście, pomysł Ribarta nie spotkał się z przychylnością francuskiego rządu, ale część ekspertów podkreśla, że gdyby nieco go zmodyfikować, to miałby szansę realizacji. Jakby tego było mało, niektórzy sugerują wręcz, że gdyby projektant pozostał przy samej centralnej wieży, bez słonia, to w Paryżu stałaby dziś jego wieża triumfalna.

Idealne miasto Chaux (1775)

Claude-Nicolas Ledoux był jednym z najbardziej wpływowych architektów XVIII wieku, popularnym za sprawą swoich wizjonerskich interpretacji tradycyjnego stylu neoklasycznego, ale jego marzeniem było zapisać się w historii za sprawą czegoś więcej. W pewnym momencie swojej kariery sformułował innowacyjne pomysły projektowe dotyczące urbanistyki i architektury, którym przyświecała misja poprawy warunków życia społeczeństwa - jednym z nich było idealne miasto Chaux, zbudowane wokół królewskich warzelni soli. Ledoux zaczął prace nad rycinami już w okolicach 1775 roku, ale nieustannie je poprawiał i udoskonalał, więc gotowym projektem podzielił się dopiero w 1804 roku.

Efektem jego pracy było samowystarczalne miasto ze zmodernizowaną fabryką, mieszkaniami dla pracowników i ich rodzin, cmentarzem oraz świątynią, które za sprawą dostępu do natury oraz estetycznego dopasowania miało zapewnić mieszkańcom zdrowie i szczęście.

Plany zakładały wybudowanie miasta na planie owalnym z fabryką w centralnym punkcie, otoczoną zabudowaniami gospodarczymi i mieszkalnymi, z elewacją publiczną wychodzącą na plac centralny oraz prywatną z drugiej strony, wychodzącą na prywatne ogródki. Co ciekawe, tym razem mamy nawet do czynienia z projektem częściowo zrealizowanym, a zbudowane budynki uznawane są za pierwsze dzieła architektury przemysłowej.

Cenotaf Izaaka Newtona (1784)

A skoro był już Claude-Nicolas Ledoux, to czas na drugiego z najważniejszych francuskich architektów klasycystycznych - Étienne-Louis Boullée ma na swoim koncie wiele innowacyjnych projektów, ale ten najciekawszy nigdy nie został zrealizowany. A mowa o cenotafie Izaaka Newtona, czyli symbolicznym grobowcu niezawierającym szczątków zmarłego, ku czci angielskiego naukowca i matematyka. Podobnie jak inne projekty Boullée, a także Ledoux, mamy tu do czynienia z tzw. architekturą mówiącą, czyli trzymającą się założenia, że budynki mają być praktyczne, ale jednocześnie samodzielnie wyjaśniać swoją funkcję i tożsamość.

W tym konkretnym przypadku przybiera ona formę ogromnej kuli o wysokości 150 metrów, czyli wyższej niż Wielkie Piramidy w Gizie, otoczonej dwiema barierami z setkami cyprysów, które podkreślają monumentalne gabaryty całości. Masywny i kulisty kształt budynku to efekt własnego studium Boullée, zwanego "teorią ciał", w którym twierdzi on, że najpiękniejszym i najdoskonalszym ciałem naturalnym jest kula, dlatego to właśnie ona jest najbardziej widocznym elementem pomnika Newtona. Co więcej, zmieniająca się intensywność światła słonecznego zmienia postrzeganie kuli, a  strategiczne perforacje oferują widok na planety i konstelacje, nawiązując do twórczości Newtona.

Panoptikon (1787)

A co powiecie na wizję więzienia, w którym strażnicy widzą wszystko, a osadzeni nie wiedzą, kiedy są obserwowani? Takie właśnie plany zaprezentował w 1787 roku angielski myśliciel Jeremy Bentham, opisując budynek o nazwie Panoptikon, co znaczy mniej więcej "widzieć wszystko", w swojej pracy zatytułowanej Dom Nadzoru opisujący ideę nowych zasad budowy wszelkich zakładów, w których wszelkiego rodzaju osoby winny się znajdować pod nadzorem, w szczególności więzień, ale też aresztów, fabryk, warsztatów, przytułków, lazaretów, manufaktur, szpitali, domów wariatów i szkół.

Mowa tu o wielopoziomowej wieży strażniczej z weneckimi lustrami, umieszczonej wewnątrz budowli na planie pierścienia, podzielonej na pojedyncze cele, oddzielone od siebie grubym murem i wyposażone w system zewnętrznych i wewnętrznych okien.

Po co to wszystko? Zdaniem Benthama to sposób obniżenia kosztów utrzymania m.in. więzień, a także poprawy bezpieczeństwa - uważał bowiem, że kiedy więźniowie nie wiedzą, kiedy i czy są obserwowani, to zachowują się tak, jakby byli obserwowani przez cały czas... nawet jeśli wieża strażnicza w rzeczywistości będzie pusta. Co ciekawe, niewiele brakło, a Panoptikon faktycznie zostałby wybudowany, ale król Jerzy III ostatecznie wycofał się z pozwolenia i "więzienie idealne" nie wyszło poza papier. Niemniej, projekt Benthama miał wpływ na kształt kilku placówek penitencjarnych na świecie, w tym jednej w Polsce, tj. Aresztu Śledczego w Toruniu, czyli tzw. Okrąglaka.

Pomnik Kolumba (1890)

Nie tylko Étienne-Louis Boullée ma na swoim koncie fascynację kulą jako najdoskonalszym i wiecznym kształtem, bo do cenotafu Izaaka Newtona w naszym zestawieniu dołącza także kolejny niezrealizowany projekt tego typu. Choć w tym przypadku projektanta poniosła jeszcze większa fantazja, bo mowa o gigantycznej kuli o średnicy 300 metrów umieszczonej na 80-metrowym podwyższeniu i zwieńczonej pomnikiem w kształcie statku. Ale w sumie to trudno się mu dziwić, bo jak możemy przeczytać w październikowym numerze magazynu Scientific American z 1890 roku, budowa wieży Eiffla "obudziła dumę narodów". O czym mowa?

O pomniku ku czci Krzysztofa Kolumba z okazji zbliżającej się 400. rocznicy odkrycia Ameryki, zaproponowanym przez hiszpańskiego architekta Alberto Palacio, który słynął z poszukiwań funkcjonalności i innowacyjności oraz stosowania żelaza i szkła. Mówiąc wprost, autor pomysłu chciał zbudować gigantyczny globus, który podobnie jak w przypadku Słonia triumfalnego z początku zestawienia, byłby dostępny dla zwiedzających - w dolnej części spiralna klatka schodowa znajdować miała się wewnątrz konstrukcji, a w górnej części na zewnątrz, dochodząc do samego Bieguna Północnego z kopią jednej z karaweli Kolumba. A jeśli dołożymy do tego szacowany koszt na poziomie obecnych 7 mld dolarów,  to łatwo się domyślić, dlaczego pomnik nie powstał... i trochę szkoda, bo z pewnością byłby sztandarowym punktem turystycznym na mapie Hiszpanii. 

Plan Germania (1937)

W tym przypadku pozostaje tylko się cieszyć, że projektu nie udało się zrealizować, bo najpewniej oznaczałoby to zwycięstwo Niemiec w II wojnie światowej. Plan Germania to plan spektakularnej przebudowy Berlina, będący częścią wizji Hitlera dla przyszłych Niemiec, stworzony przez Alberta Speera, nazywanego "pierwszym architektem Trzeciej Rzeszy". Zdaniem dyktatora Berlin, jako stolica świata, nie może być kojarzony z "prowincjonalną" architekturą, musi przyćmiewać nie tylko takie stolice, jak Londyn czy Paryż i może być porównywany tylko ze starożytnym Egiptem, Rzymem i Babilonem.

Berlin miał zostać zreorganizowany wzdłuż centralnej 5-kilometrowej alei znanej jako Aleja Wspaniałości, która miała służyć paradom wojskowym i byłaby zamknięta dla ruchu samochodowego, bo auta miały jeździć autostradą umieszczoną bezpośrednio pod aleją. Plany zakładały także dwie nowe ogromne stacje kolejowe, Wielki Plac o powierzchni 350 tys. metrów kwadratowych, przy którym stanąć miały m.in. pałac Hitlera i budynek Reichstagu, łuk triumfalny wzorowany na paryskim, tylko... a jakże, dużo większy, bo o wysokości 100 metrów oraz Wielką Halę, czyli największy budynek o charakterze zamkniętym na świecie - miał mieć 200 metrów wysokości, 250 metrów obwodu kopuły i pomieścić 180 tysięcy ludzi. W związku z planami rozpoczęto nawet wyburzanie starych budynków i przygotowywanie gruntów pod nowe, z których niewielka część faktycznie stanęła, jak choćby Kolumna Zwycięstwa, ale budowę innych przerwała wojna.

Manhattan Dome (1959)

Jeśli czytaliście książkę Stephena Kinga zatytułowaną Pod kopułą albo oglądaliście wyprodukowany na jej podstawie serial z 2013 roku, w których śledzimy losy mieszkańców pewnego amerykańskiego miasteczka uwięzionych pod tajemniczą niewidzialną barierą, to już wiecie, jak miało wyglądać Manhattan Dome.

Bardzo prawdopodobne, że to właśnie tym projektem inspirował się słynny pisarz, kiedy tworzył swoją opowieść, bo mowa przecież o wizji z lat 60. ubiegłego wieku. Co prawda architekt odpowiedzialny za ten projekt, czyli Buckminster Fuller, nie miał najpewniej w planach faktycznego uwięzienia kogokolwiek, niemniej wizja zamknięcia części Nowego Jorku, a konkretniej Midtown Manhattan, pod szklaną kopułą o średnicy 3 km, brzmiała niewiarygodnie i niepokojąco jednocześnie.

Fuller przekonywał, że można będzie w ten sposób regulować warunki klimatyczne na tym obszarze, poprawić jakość powietrza i zmniejszyć zapotrzebowanie energetyczne o nawet 20 proc. - ba, twierdził nawet, że budowę konstrukcji, która o ile w ogóle możliwa, byłaby bardzo droga, można opłacić środkami, jakie miasto wydaje dosłownie w ciągu 10 lat na odśnieżanie, bo opady przestaną przecież być problemem. Szalona utopia? Zdecydowanie, choć nie da się ukryć, że architekt potrafił tak przedstawić swoje argumenty, że brzmiały całkiem rozsądnie, niemniej nikt nie zdecydował się na realizację.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: architektura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy