Reklama

Zaczęło się od dołów z lodem, czyli nie taka krótka historia lodówki

Potraficie wyobrazić sobie kuchnię bez lodówki? Urządzenia te stały się tak naturalną częścią naszego życia, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że zaczęły pojawiać się w naszych domach relatywnie niedawno, bo niewiele ponad... 100 lat temu. Komu zawdzięczamy zimne napoje, dzięki którym łatwiej przetrwać upalne lato?

Potraficie wyobrazić sobie kuchnię bez lodówki? Urządzenia te stały się tak naturalną częścią naszego życia, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że zaczęły pojawiać się w naszych domach relatywnie niedawno, bo niewiele ponad... 100 lat temu. Komu zawdzięczamy zimne napoje, dzięki którym łatwiej przetrwać upalne lato?
Mało kto zdaje sobie sprawę, że lodówki są z nami od stosunkowo niedawna /123RF/PICSEL

Trudno jest dokładnie ustalić, kto, gdzie i wpadł na pomysł chłodzenia żywności w specjalnie do tego przystosowanych pojemnikach, ale jedno jest pewne - korzystały z niego już starożytne cywilizacje. 

Gliniane tabliczki z 1780 roku p.n.e. wskazują, że lodownie, czyli pomieszczenia lub osobne budynki służące do przechowywania lodu i śniegu (a czasem także żywności), jakich "nie wybudował wcześniej żaden król", wznosił w mezopotamskim mieście Terqa władca królestwa Mari, Zimri-Lin.

Chłód w ziemi, czyli doły, piwnice i lodownie

Chińczycy ok. 1100 roku p.n.e. kopali w tym samym celu głębokie doły, które następnie wypełniali lodem, a identyczne konstrukcje praktykował też Aleksander Wielki w 300 r. p.n.e. Mniej więcej w tym samym czasie Persowie stawiali na pustyniach swoje chłodnie, zwane Yakhchāl, które wyróżniały się jednak pośród innych metod zasadą działania. Większość ówczesnych rozwiązań stawiała na izolowanie brył lodu (przez przykrycie słomą, mchem czy sitowiem), Persowie stosowali chłodzenie ewaporacyjne - czyli przez odparowanie wody. 

Reklama

Co ciekawe, Rzymianie ok. III wieku n.e. zorientowali się, że na śniegu i lodzie można nieźle zarobić. Importowano go z terenów górskich, a następnie przechowywano w przykrytych słomą dołach (nawet kilka miesięcy) i sprzedawano. Co jeśli nie było lodu czy śniegu? Musiało wystarczyć przechowywanie żywności na dnie jeziora lub rzeki, w głębokich dołach albo piwnicach. Wspomagano się różnymi sposobami konserwowania żywności - pasteryzowaniem, wędzeniem, suszeniem czy soleniem.

Było tak aż do XIX wieku, kiedy to coraz więcej osób zaczęło przenosić się do miast, czyli oddalać od źródeł pożywienia. To wymagało nowych metod przechowywania żywności.

Pierwsze sztuczne chłodziarki

Warto jednak wspomnieć, że coś ruszyło się w temacie już w 1755 roku - to właśnie wtedy szkocki profesor William Cullen podzielił się projektem chłodziarki wykorzystującej pompę próżniową. Pokazał, że szybkie podgrzewanie cieczy, konkretnie eteru etylowego, prowadzące do jego odparowania, może dać efekt chłodzenia. Co najciekawsze, chociaż na takiej samej zasadzie działanie lodówek opiera się do dziś, to pomysł Cullena nie został od razu wykorzystany.

Zrobili to dopiero wiele lat później inni wynalazcy, w 1805 roku amerykański wynalazca Oliver Evans opisał zamknięty cykl chłodzenia z kompresją pary do wytwarzania lodu za pomocą eteru, w 1820 roku brytyjski naukowiec Michael Faraday skroplił amoniak i inne gazy przy użyciu wysokich ciśnień i niskich temperatur, a w 1834 roku Jacob Perkins zbudował pierwszy działający system chłodzenia z kompresją pary - było to urządzenie o zamkniętym cyklu, które mogło działać w sposób ciągły.

Niemniej pierwsze praktyczne chłodziarki sprężarkowe zostały zbudowane dopiero w momencie, kiedy zaszła potrzeba... wytwarzania piwa przez cały rok! Tak, dwa najważniejsze dla historii lodówek nazwiska związane są z browarami, a są to James Harrison oraz Carl von Linde.

Pierwszy z nich był dziennikarzem i wynalazcą amatorem, a na pomysł maszyny chłodniczej wpadł podczas wizyty w drukarni, kiedy zauważył, że czyszczone eterem czcionki prasy drukarskiej ochładzają się podczas parowania cieczy z ich powierzchni. Od tego momentu sprawy potoczyły się błyskawicznie, w 1851 r. zbudował pierwszą mechaniczną kostkarkę do lodu i jednocześnie wdrażał chłodziarki do lokalnego browaru, a następnie rzeźni. W 1854 r. na rynek trafiło już komercyjne urządzenie, a w 1856 roku Harrison dostał na nie patent.

Co jednak ciekawe, za wynalazcę lodówki najczęściej uznaje się niemieckiego wynalazcę Carla von Linde, który w 1871 roku zamontował w browarze w Monachium chłodziarkę opartą na obiegu eteru dimetylowego albo amoniaku - być może dlatego, żę opatentowany przez niego lewobieżny obieg środka chłodzącego do dziś znajduje zastosowanie w większości funkcjonujących lodówek.

Lodowe żniwa, czy lodówki zbyt drogie

Jak jednak łatwo się domyślić, zanim wynalazki trafiły do domu przeciętnego Kowalskiego czy Smitha, musiało jednak minąć wiele lat, w czasie których ludzie zaczęli radzić sobie w inny sposób - w latach 40. XIX wieku w amerykańskich domach zaczęły więc stawać tzw. iceboxy, czyli mówiąc wprost szafki czy komody chłodzone lodem.

Meble te miały specjalne pojemniki na lód, który należało regularnie wymieniać, wylewając przy okazji wodę z jego topnienia. Pomysł przyjął się na taką skalę, że w USA prowadzono lodowe źniwa. Niczym w starożytnym Rzymie z gór, transportowano lód na masową skalę z północy kontynentu, skąd statki holowały wielkie bryły lodu. Skończył się dopiero na przełomie XIX i XX wieku, kiedy Amerykanie w końcu zorientowali się, że lód ciągnięty za statkami jest zanieczyszczony i może być przyczyną wielu chorób.

Na szczęście już niedługo później na rynek trafiła pierwsza elektryczna chłodziarka do użytku domowego - urządzenie nosiło nazwę DOMELRE, czyli DOMestic ELectric REfrigerator i zadebiutowało w Chicago w 1913 roku.

Był to w gruncie rzeczy agregat chłodniczy przeznaczony do montażu na górze szafy, który jako czynnik chłodniczy wykorzystywał toksyczny dwutlenek siarki - wewnątrz tak powstałej lodówki znajdował się parownik, który chłodził powietrze, natomiast silnik, sprężarka i skraplacz pozostawały na zewnątrz.

W tym samym roku firma niemiecka firma AEG wyprodukowała pierwszą chłodziarkę sprężarkową w Europie. W obu przypadkach przeszkodą na drodze do sukcesu okazała się cena - DOMELRE kosztowało ok. 900 dolarów (czyli odpowiednik dzisiejszych kilkunastu tysięcy). Niewielu było na nie stać. Z czasem też coraz częściej można było usłyszeć o przypadkach śmiertelnych zatruć gazami wydobywającymi się z agregatów chłodziarek sprężarkowych.

Einstein wchodzi do gry

Jedna z takich historii o śmierci całej rodziny z Berlina miała tak poruszyć Alberta Einsteina, że i ten wybitny umysł postanowił wnieść coś do tematu chłodziarek. Wspólnie z byłym uczniem Leó Szilárdem rozpoczęli w 1924 roku pracę nad chłodziarką z pompą elektromagnetyczną, pozbawioną części ruchomych, co gwarantować miało szczelność instalacji.

Co ciekawe, do działania chłodziarki, zwanej absorpcyjną, niekoniecznie wymagana była elektryczność. Mogła ona pobierać energię również z palnika gazowego. I chociaż pomysł był ciekawy, a Einstein zdążył już wyrobić sobie nazwisko, to na patencie z roku 1930 się skończyło.

Również dlatego, że mniej więcej tym samym czasie doszło do odkrycia freonów, które stały się standardem w lodówkach na długie lata. Warto jednak dodać, że Einstein i Szilárd sprzedali kilka swoich patentów z tej dziedziny, m.in. firmie Electrolux. Stała się pierwszą, która masowo wprowadziła lodówki pod nasze dachy (właśnie modele absorpcyjne), więc można założyć, że wybitny fizyk miał w tym jakiś udział. 

Jej pierwszy model powstał w 1925 roku, a potem poszło już z górki - w 1939 roku wynaleziono pierwszą lodówkę z zamrażarką, w 1956 roku z linii produkcyjnej zjechała pierwsza polska lodówka Mewa, a resztę historii większość z nas dobrze już kojarzy.

Co zmieniły lodówki w naszym życiu?

I chociaż wydaje się, że opanowaliśmy do mistrzostwa radzenie sobie bez nich, to w rzeczywistości  lodówki odmieniły one nasze życie. Umożliwiły transport żywności na dłuższe odległości, pozwalając rozszerzyć dietę o świeży nabiał, mięso czy ryby. W czasach "przedlodówkowych" znacznie więcej spożywano żywności suszonej, pasteryzowanej, puszkowanej czy inaczej przetworzonej.

Za sprawą zwiększonej dostępności żywności pojawiła się większa konkurencja, a razem z nią spadek cen, dzięki czemu żywność wysokiej jakości sttała się dostępna również dla biedniejszej części społeczeństwa.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że dzięki lodówkom udało się znacznie ograniczyć ilość marnowanej żywności. Chłodziarki i zamrażarki dały nam więcej czasu na przechowywanie produktów bez bakterii. A to oznaczało to również mniej zatruć i zakaźnych chorób biegunkowych.

Skoro już przy chorobach jesteśmy, to nie do przecenienia jest także późniejszy wpływ lodówek na medycynę, a mianowicie przechowywanie próbek, leków czy narządów do przeszczepu.

Mówiąc krótko, to jeden z najważniejszych wynalazków w naszej historii. Warto pamiętać, że musiały minąć tysiące lat, byśmy mogli w każdej chwili podejść do lodówki i wyciągnąć z niej coś dla ochłody.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy