Reklama

Będzie nas 11 miliardów. Skąd weźmiemy jedzenie? Z... z farm rosnących pionowo!

​Liczba ludzi na świecie zwiększa się bardzo szybko. W 1960 Ziemię zamieszkiwało około 3 mld ludzi. Obecnie żyje około 7,7 mld ludzi a według prognoz do 2050 roku ta liczba zwiększy się o kolejne 2 miliardy. Choć trend wzrostowy ludności na świecie nieco zwolnił, według ONZ w 2100 roku ma nas być aż 11 miliardów. Kto nas wyżywi?

Zapewnienie odpowiedniej ilości i jakości żywności będzie w przyszłości miało ogromne znaczenie. Rośnie również wskaźnik urbanizacji, co oznacza rozwój miast zarówno pod względem przestrzennym jak i liczby mieszkańców. To właśnie miasta odpowiadają za przeważającą większość konsumpcji produktów rolniczych, dlatego nie powinno dziwić szukanie nowych rozwiązań, które pozwolą zapewnić dostawy produktów rolnych do odbiorców.

Koncepcja farm pionowych powstała na początku XX wieku a gwałtowniejszy rozwój obserwuje się od lat 90. ubiegłego stulecia.

Reklama

W dużym uproszczeniu jest to wielopiętrowy budynek przeznaczony do uprawy roślin, rzadziej hodowli zwierząt lub ryb. Można również spotkać niewielkie farmy budowane na dachach zwykłych budynków. 1 hektar upraw wertykalnych może zastąpić nawet 6 hektarów pól.

Budynek jest całkowicie niezależny od środowiska zewnętrznego. Ścisłej kontroli podlega temperatura, ciśnienie, wilgotność powietrza, dostęp do wody, ilość światła a nawet długość fal. Dostosowywane są one do potrzeb konkretnych roślin, dzięki czemu uprawa jest możliwa nawet w przypadku, gdy za oknem panuje zima.

Farmami wertykalnymi są zainteresowane przede wszystkim kraje o małej powierzchni, górzyste, dysponujące terenami o słabych glebach. Nie powinno więc dziwić, że taką formą rolnictwa zainteresował się między innymi Singapur, gdzie liczy się każdy metr kwadratowy powierzchni. Powstała tu firma o nazwie Sky Greens, która jest w stanie wyprodukować 10 razy więcej warzyw niż tradycyjne firmy. Innym przykładem może być amerykańska firma AeroFarms, która oprócz upraw angażuje się również w działalność badawczą.

W uprawach wertykalnych rośliny można uprawiać bez użycia gleby dzięki zastosowaniu hydroponiki. Woda wzbogacona o niezbędne do funkcjonowania roślin mikroelementy jest dostarczana bezpośrednio do korzeni. Rodzi się pytanie o wpływ takiego rozwiązania na nasze zdrowie. Aby wyjaśnić te wątpliwości, wystarczy uświadomić sobie, że metodę hydroponiczną stosujemy w domu siejąc... rzeżuchę. Zamknięcie roślin w budynku, w kontrolowanych warunkach zmniejsza prawdopodobieństwo rozprzestrzeniania się chorób roślin czy szkodników.

Duże znaczenie ma ilość wody zużywana do podlewania. W warunkach uprawy tradycyjnej duża ilość wody paruje. Część infiltruje w głąb ziemi  razem z rozpuszczonymi nawozami zawierającymi azot i fosfor a następnie przedostając się do rzek i jezior sprzyja eutrofizacji. Ekspozycja na warunki zewnętrzne zwiększa również konieczność stosowania różnych środków ochrony roślin, pestycydów, które także zanieczyszczają wody.

W farmie wertykalnej woda niewykorzystana przez rośliny jest odzyskiwana. Nie zawiera nadmiernych ilości środków chemicznych, ponieważ dzięki kontrolowanym warunkom rośliny w mniejszym stopniu są zagrożone występowaniem szkodników oraz chorób. Co więcej, ponownie wykorzystać można także wodę pochodzącą z transpiracji roślin.

Tak duży budynek naszpikowany nowoczesnymi technologiami z pewnością wymaga dostaw energii. Obniżenie kosztów w tym przypadku jest możliwe dzięki kompostowaniu resztek roślin. Produkuje się w ten sposób metan, który po spaleniu dostarcza energii a tę możemy oddać do sieci.

Rolnictwo pionowe to oczywiście nie tylko same zalety. Główną wadą są ogromne koszty budowy. Przeciwnicy zaznaczają, że niska cena warzyw nie jest w stanie zapewnić odpowiednich zysków na pokrycie kosztów funkcjonowania, a sama inwestycja zwraca się zbyt długim okresie. Wydaję się więc, że tańsze tradycyjne rolnictwo jeszcze przez długi czas będzie dominowało.

Problemem jest także wpasowanie w architekturę miasta. W dużych miastach jak Nowy Jork, Berlin czy Tokio gdzie wysoka zabudowa już istnieje, takie farmy wizualnie się nie wyróżniają. Jednak w miastach o niższej zabudowie taki wysokościowiec z żadnym wypadku nie zgrywałby się z istniejącą architekturą.

Technologie stosowane w farmach pionowych są wciąż stosunkowo młode. Wiele rozwiązań wymaga jeszcze udoskonalenia aby zminimalizować koszty funkcjonowania oraz możliwe ryzyko związane z przerwami w dostawie energii. Jednak firmy te mogą odegrać znaczną rolę w odpowiedzi na wyzwanie jakim jest rosnące zapotrzebowanie na energię. Warto również zauważyć, że technologie opracowane na potrzeby upraw wertykalnych będą mogły znaleźć zastosowanie w bardziej rozpowszechnionych uprawach szklarniowych

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: jedzenie | rolnictwo | żywność | jedzenie przyszłości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy