Lenovo X300 - notebook jak żyletka

Ultracienkie i lekkie notebooki to prawdziwe rarytasy. Osoby, które na nie stać powinny pomyśleć o X300 ze stajni Lenovo.

Firmy zajmujące się produkcją notebooków rozpoczęły wyścig na supercienkie urządzenia. Apple ma swojego MacBook Air, Sony odpowiednie modele Vaio, Asus rodzinę U, a HP zaprezentuje notebooki Envy. W tyle nie pozostaje Lenovo, wydając kolejnego przedstawiciela rodziny X. Podobnie jak X30, także X300 ma być ultramobilnym urządzeniem. Z kilkoma, całkiem dużymi różnicami.

Godne wojownika

Z pudełka wyjmiemy naprawdę cienkiego, efektownie prezentującego się notebooka. Na rynku dostępne jest kilka wersji tego modelu od skonfigurowanych pod kątem maksymalnej przenośności, aż po maksymalny czas pracy na bateriach (do 10 godzin), a także w wersji pośredniej, wyposażonej w wbudowaną nagrywarkę DVD. Nazwa kodowa tego modelu ThinkPad Lenovo to "Kodachi", co oznacza cienki, samurajski miecz. Brzmi dumnie, ale jak przekłada się to na rzeczywistość?

Reklama

Otóż X300 w najcieńszym miejscu mierzy mniej niż 1,85 cm, mniej więcej tyle, ile wynosi średnica monety dwugroszowej, a w podstawowej konfiguracji waży 1,33 kg. Wyglądem X300 przypomina znacznie bardziej smukłą i ergonomiczną wersję poprzednich ThinkPadów. Jak dokładnie wygląda klawiatura w tego typu urządzeniach? Najlepiej sprawdzić nasz test T61 - LINK.

W X300 znajdziemy m.in. Ethernet, Wi-Fi, 3 x USB, Bluetooth, Wi-Fi oraz gigabitowy Ethernet i modem. Nie ma, niestety, wejścia na ExpressCard, ani karty SD. To dość zaskakujące. Oczywiście także i w tym modelu nie zapomniano o zabezpieczeniach klasy korporacyjnej: będziemy mieli do czynienia z takimi rozwiązaniami jak zintegrowany czytnik linii papilarnych, funkcja wyłączania portów wejścia-wyjścia oraz 32-bajtowa ochrona hasłem. Do tego dochodzi wyjście i wejście audio.

Więcej o ultralekkich notebookach przeczytasz TUTAJ

Ogólnie, X300 nie można mówić uroku - prezentuje się bardzo drapieżnie, a zarazem bardzo profesjonalnie. Obudowę pokryto materiałem, który w dotyku przypomina odrobinę gumę - jest on nie tylko przyjemny, ale i gwarantuje lepszą ochronę. Tutaj - jak zawsze - Lenovo wywiązało się z zadania. Włączmy urządzenie.

Obraz jak żyleta

X300 działa oczywiście na Viście. Testowana wersja X300 ma na pokładzie procesor 1.20GHz Intel Core 2 Duo L7100. Nie jest to dużo, ale powinno wystarczyć do podstawowej pracy. Nie ma tutaj mowy o zaawansowanej, trójwymiarowej grafice (całość działa na Intel X3100). Należy jednak założyć, że nie w tym celu kupujemy tego notebooka.

Komputer ma 13,3-calowy, podświetlany wyświetlacz LED o rozdzielczości WXGA+. Podświetlanie LED sprawuje się na tyle dobrze, że nie można mieć zarzutów, co do efektywnych kątów widzenia. Wszystko w ostatecznym podsumowaniu wychodzi bardzo dobrze.

Pozostaje jedynie ocenić pracę baterii. Otóż wersja mająca 3 komory starczy na ponad trzy godziny, przy korzystaniu z komunikacji bezprzewodowej. To jak najbardziej poprawny wynik. Bardzo dobrym posunięciem, a zarazem elementem zwiększającym cenę, jest napęd SSD.

Podsumowanie

X300 to notebook stworzony dla bardzo konkretnej grupy klientów. Zarówno cena, jak i specyfikacja, automatycznie pozycjonują go w górnej półce. Trzeba jednak przyznać, że osoby w delegacji, dyrektorzy oraz biznesmeni powinni pomyśleć o notebooku takim jak X300. Zakup na pewno się zwróci.

PLUSY

- doskonały design i ergonomia,

- ultraprzenośny

MINUSY

- nie ma slotu ExpressCard

- zaporowa cena

Więcej o ultralekkich notebookach przeczytasz TUTAJ

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Lenovo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy