Reklama

Chcesz być tatą? Lepiej schudnij

Nawet niewielka nadwaga powoduje obniżenie jakości spermy. Im więcej zbędnych kilogramów, tym mniejsza szansa na spłodzenie potomka. Naukowcy ostrzegają, że w najgorszej sytuacji są panowie z poważna nadwagą.

Jeszcze nigdy na tak dużą skalę naukowcy nie zbadali wpływu masy ciała na jakość spermy. Do badań trafiły próbki nasienia prawie 2 tys. mężczyzn. Ich wyniki zestawiono z wskaźnikiem masy ciała (BMI, ang. Body Mass Index) każdego z panów.

Mniej plemników skłonnych do działania

Współczynnik BMI pozwala obliczyć masę ciała w bardzo prosty sposób - wystarczy masę ciała (podaną w kilogramach) podzielić przez podniesiony do kwadratu wzrost (liczony w metrach). Wynik uzyskany w przedziale 18,5 - 25 oznacza wartość prawidłową. 25-30, to nadwaga, a wynik powyżej 30 to już otyłość.

Badania wykazały, że im wyższa wartość BMI, tym jakość spermy niższa. Najmniej plemników w spermie stwierdzono u panów z tzw. otyłością skrajną (BMI powyżej 40).

- Nadwaga powoduje zmianę charakterystyki nasienia. Wpływa nie tylko na mniejszą liczbę plemników, ale na ich ruchliwość i żywotność. Dzieje się to prawdopodobnie na skutek zaburzeń hormonalnych - powiedział Paul Cohen-Bacrie, dyrektor naukowy w Eylau-Unilabs w Paryżu, części europejskiej sieci 12 laboratoriów zajmujących się badaniem płodności.

Reklama

Mało, mniej... zero plemników

Paul Cohen-Bacrie uważa, że nadwaga prowadzi do "strat w potencjale reprodukcyjnym". Badania, których wyniki przedstawiono podczas dorocznej konferencji Europejskiego Towarzystwa Reprodukcji Człowieka i Embriologii (ESHRE) w Sztokholmie, wykazały, że liczba plemników w spermie mężczyzn z nadwagą jest przeciętnie o 10 proc. mniejsza w porównaniu z nasieniem panów z prawidłową wagą.

Jeszcze gorzej mają otyli panowie - w ich nasieniu znajduje się przeciętnie aż o 20 proc. mniej plemników niż w spermie osób z prawidłową wagą ciała.

Co gorsze odsetek mężczyzn, w spermie których w ogóle nie odnaleziono plemników, jest wśród osób posiadających zbędne kilogramy aż czterokrotnie wyższy niż u osób z prawidłową wagą. Wynosi on dokładnie 3,8 proc. w porównaniu z 1 proc. w przypadku osób z wagą optymalną do ich wzrostu.

To co, panowie, zaciskamy pasa? Oczywiście, by cieszyć się potomstwem i jednocześnie... mieć namacalny dowód sprawności w łóżku?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy