Reklama

Dimorphos trafiony! Historyczna misja DART zakończona sukcesem

NASA poinformowała, że sonda DART zgodnie z planem uderzyła w asteroidę Dimorphos, więc pierwszy test systemu planetarnej obrony Ziemi zakończył się sukcesem. Na ocenę efektów kolizji musimy jeszcze poczekać, ale dzięki kamerze z DRACO możemy zobaczyć, jak wyglądało historyczne zderzenie.

NASA poinformowała, że sonda DART zgodnie z planem uderzyła w asteroidę Dimorphos, więc pierwszy test systemu planetarnej obrony Ziemi zakończył się sukcesem. Na ocenę efektów kolizji musimy jeszcze poczekać, ale dzięki kamerze z DRACO możemy zobaczyć, jak wyglądało historyczne zderzenie.
Trafiony, zatopiony! Sonda DART trafiła w Dimorphos /NASA /domena publiczna

Agencje kosmiczne z całego świata od dłuższego czasu szukają sposobów ochrony naszej planety przed kosmicznymi zagrożeniami, w tym ogromnymi asteroidami, byśmy nie musieli podzielić losu dinozaurów. NASA pracuje nad satelitą NEO Surveyor, która będzie monitorowała kosmos w podczerwieni, wykrywając potencjalnie niebezpieczne asteroidy, a ESA rozwija koncepcję teleskopu kosmicznego NEOMIR, który będzie wypatrywał obiektów nadlatujących z kierunków zbyt bliskich Słońcu, by można je było zobaczyć z Ziemi.

Misja DART zakończona sukcesem. Dimorphos trafiony

A kiedy już wykryjemy zagrożenie, będziemy mogli je zneutralizować, bo misja DART (Double Asteroid Redirection Test) właśnie udowodniła, że jest bardzo skutecznym narzędziem reagowania. Blisko rok czekaliśmy na ten moment, bo sonda DART została wysłana z samobójczą misją zmiany orbity Dimorphosa już w listopadzie 2021 roku. Od tego czasu zmierzała w stronę tego niewielkiego 160-metrowego naturalnego satelity asteroidy Didymos, oddalonego od naszej planety o 10,8 mln kilometrów, by uderzyć w niego z prędkością 22 530 km/h. 

Reklama


I w końcu stało się, dzisiejszej nocy ok. 1:14 doszło do zderzenia, które zostało udokumentowane przez pokładową kamerę instrumentu, więc misja zakończyła się sukcesem. NASA udowodniła tym samym, że jest w stanie nawigować statek kosmiczny w taki sposób, by intencjonalnie doprowadzić do kolizji z asteroidą i potencjalnie zmienić jej orbitę, odsuwając zagrożenie od Ziemi. 

Co warto podkreślić, w tym przypadku ani asteroida Didymos, ani jej satelita Dimorphos nie stanowiły zagrożenia dla naszej planety - misja miała na celu tylko test systemu. Co więcej, wciąż nie wiadomo, czy udało się zmienić orbitę Dimorphosa i w najbliższym czasie sprawdzeniem tego będą zajmować się naziemne teleskopy. Eksperci spodziewają się, że uderzenie skróci orbitę tego satelity o 1 proc. albo mówiąc inaczej skróci o 10 min czas obiegania przez niego asteroidy Didymos.

Eksperci NASA zajmą się też analizami danych dostarczonych przez inne narzędzie, a mianowicie ważącego dosłownie 14 kg satelitę LiciaCube (Light Italian CubeSat for Imaging of Asteroids), przygotowanego przez włoską agencję kosmiczną i uwolnionego przez DART 2 tygodnie temu. Nie ukrywają przy tym, że jest to równie ważna część misji, bo zdjęcia wykonane z bezpiecznej odległości 55 kilometrów dostarczą danych na temat chmury materiału wystrzelonej z Dimorphosa w momencie uderzenia DART (poczekamy na nie co najmniej kilka dni). To pozwoli zaś określić materiał, z jakiego zbudowana jest asteroida i tym samym zweryfikować skuteczność systemu w przypadku różnych typów kosmicznych przybyszów.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: NASA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy