Reklama

Samochody to za mało. Kalifornia chce zakazać nawet kosiarek spalinowych

Mieszkańców słynnego słonecznego stanu położonego na zachodnim wybrzeżu USA mogą niebawem czekać zmiany. W walce o ekologię rząd chce zakazać korzystania z niewielkich urządzeń napędzanych silnikami spalinowymi. Czy to koniec z tradycyjnym koszeniem trawnika?

Pogoń za ekologią i elektryfikacją to szalenie kontrowersyjny temat, który w wyraźny sposób dzieli ludzi. Podczas gdy dla wielu osób całkowity zakaz produkcji samochodów spalinowych to stanowcza przesada - inni uważają, że to wciąż za mało. Przykładem niech będzie stan Kalifornia, który już niebawem może zabronić korzystania z urządzeń napędzanych mniejszymi, dwusuwowymi silnikami spalinowymi.  

O budzącym wiele obaw pomyśle poinformował gubernator słonecznego stanu - Gavin Newsom. Jak informują zachodnie media, podpisał on ustawę, która nakazywałaby organom regulacyjnym zabronić sprzedaży niewielkich silników spalinowych. Tego rodzaju jednostki są od lat wykorzystywane w m.in. kosiarkach ogrodowych, dmuchawach czy po prostu małych generatorach prądotwórczych.

Reklama

Celem ustawy jest oczywiście ograniczenie emisji szkodliwych substancji do atmosfery. Urzędnicy państwowi posłużyli się tu przykładem "typowej" dmuchawy do liści, która ich zdaniem przez godzinę pracy emituje podobny poziom zanieczyszczeń, co średniej wielkości samochody rodzinne. Podkreślono także, że tego rodzaju urządzeń znajduje się w samej Kalifornii ponad 16,7 miliona, a więc o ponad 3 miliony więcej niż pojazdów osobowych. Problem jest zatem bardziej niż widoczny.

Kwestie nagłej rezygnacji z urządzeń wykorzystywanych do codziennych obowiązków już teraz wzbudzają kontrowersje wśród wielu mieszkańców. Nie jest tajemnicą, że tego rodzaju sprzęty napędzane silnikami elektrycznymi są nie tylko droższe, ale także mniej wydajne od spalinowych odpowiedników. Gubernator zaznacza jednak, że prawo przewiduje wystosowanie specjalnych ofert rabatowych na wymianę urządzeń. Sam budżet państwa przeznaczył na ten cel równe 30 milionów dolarów, więc każdy zainteresowany będzie mógł ubiegać się o dofinansowanie.

Kalifornia od wielu lat walczy z silnikami spalinowymi. W zachodnim stanie transport jest odpowiedzialny za ponad 50 proc. emisji gazów cieplarnianych, ponad 80 proc. zanieczyszczenia powietrza (smogu) oraz 95 proc. emisji toksycznych substancji z diesli. Z uwagi na swoje położenie,  zachodnie wybrzeże dotkliwie cierpi z powodu zanieczyszczeń oraz ciągle powracających susz i pożarów.

Niedawno Kalifornijska Rada ds. Zasobów Powietrza ogłosiła, że w niedługim czasie wszyscy producenci ciężarówek i samochodów dostawczych będą musieli przejść na wersje elektryczne. Stan zabroni również sprzedaży nowych samochodów i ciężarówek z silnikami spalinowymi. Regulacje dotyczące niewielkich silników, wykorzystywanych m.in. w kosiarkach, będą obwiązywać od 2024 roku. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje