Reklama

Zasilanie bez kabli

Przepływ prądu bez plątaniny kabli? Roboty, którymi będziemy sterować przy pomocy umysłu? Do 2050 roku technologia zbliży do siebie ludzi i maszyny - tak twierdzi Intel.

Wyobraźmy sobie, że przyjeżdżamy na lotnisko albo wchodzimy do pokoju, a bateria naszego laptopa zostaje automatycznie naładowana. Inżynierowie Intela pracują nad bezprzewodowym rezonansowym łączem energetycznym (Wireless Resonant Energy Link, WREL), które ma umożliwić tego typu rozwiązania. Justin Rattner, odpowiedzialny w Intelu za innowacje technologiczne, podczas przemówienia na konferencji Intel Developer Forum w San Francisco zademonstrował 60-watową żarówkę świecącą bez użycia wtyczek i kabli, co w zupełności wystarcza do zasilania typowego laptopa.

Reklama

Żarówka Intela

- Branża rozwija się znacznie szybciej, niż ktokolwiek wyobrażał sobie 40 lat temu - powiedział Rattner. Niektórzy spekulują, że zbliżamy się do punktu zwrotnego, w którym tempo rozwoju technologicznego zacznie przyspieszać wykładniczo, a maszyny w nie tak dalekiej przyszłości mogą prześcignąć ludzi pod względem zdolności do rozumowania - mówił Rattner.

Na jakiej zasadzie działa "żarówka Intela"? Technologia ta wykorzystuje ściśle sprzężone rezonatory, co przypomina sposób, w jaki wytrenowana śpiewaczka może rozbić szkło za pomocą głosu. Przy naturalnej częstotliwości rezonatora odbiorczego energia jest absorbowana bardzo wydajnie, tak jak szklanka absorbuje energię akustyczną. Kiedy technologia ta zostanie zastosowana w laptopach, będzie można ładować baterie z odległości kilku metrów od rezonatora nadawczego.

Jak łatwo się domyślić, trzeba jeszcze rozwiązać wiele problemów inżynierskich, ale badacze Intela liczą na to, że zdołają przeciąć ostatni kabel urządzeń mobilnych i pewnego dnia zapewnić bezprzewodowe zasilanie dla elektroniki.

Roboty umysłowe

Bezprzewodowy prąd nie był jedynym wizjonerskim projektem na Forum Intela w San Francisco. Naukowcy Intela prowadzą też badania nad mikrorobotami nazywanymi "catomami", które mogą budować zmiennokształtne materiały. Gdyby zastąpiono nimi obudowę, ekran i klawiaturę urządzenia komputerowego, urządzenie mogłoby zmieniać fizyczny kształt, aby dostosować się do konkretnego sposobu, w jaki je używamy. Komputer mobilny mógłby na przykład być mały w kieszeni, zmieniać się w słuchawkę, kiedy byłby używany jako telefon, i przybierać duży, płaski kształt z klawiaturą podczas przeglądania internetu lub oglądania filmów.

Trzecim pomysłem Intela na zmianę naszego życia dzięki technologiom są roboty. Jak twierdzi Rattner, aby robotyka wyszła z wielkich fabryk, roboty muszą poruszać się i manipulować obiektami w zatłoczonych i dynamicznych ludzkich środowiskach. Muszą być "świadome" otoczenia dzięki wykrywaniu i rozpoznawaniu ruchu w fizycznym świecie, a przy tym adaptować się do nowych scenariuszy. Rattner zademonstrował dwa działające prototypy robotów osobistych opracowane w laboratoriach Intela.

W dłoń pierwszego z nich wbudowano czujnik zbliżeniowy oparty na polu elektrycznym. Podobnym zmysłem dysponują ryby, które potrafią wyczuć obiekt, zanim jeszcze go dotkną. Drugi robot to całkowicie autonomiczne i mobilne urządzenie z manipulatorem, które potrafi rozpoznawać twarze oraz interpretować i wykonywać tak ogólne polecenia jak "posprzątaj ten bałagan" dzięki połączeniu zaawansowanego planowania ruchów, manipulacji, percepcji i sztucznej inteligencji.

Oprócz bardziej ludzkich robotów, poprawie ulegnie także komunikacja z nimi - urządzenie firmy Emotiv o nazwie EPOC identyfikuje wzorce fal mózgowych, przetwarza je w czasie rzeczywistym i informuje grę o świadomych i nieświadomych myślach użytkownika, na przykład o wyrazie twarzy, świadomych akcjach i emocjach. Użytkownik zestawu słuchawkowego mógłby pomyśleć o uśmiechnięciu się albo podniesieniu obiektu, a jego awatar w grze wykonałby polecenie. EPOC może obecnie identyfikować ponad 30 różnych "detekcji" poprzez 16 czujników wbudowanych w zestaw słuchawkowy.

Czy prezentowane przez Intela projekty zostaną kiedykolwiek wykorzystane na rynku? Prąd bez kabli przyjęlibyśmy z otwartymi ramionami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy