Islandia może ponownie zapylić niebo nad Europą

Naukowcy ostrzegają, że na Islandii może dojść do równie potężnej erupcji wulkanicznej, co wiosną 2010 roku, gdy popioły opadły na Europę, paraliżując ruch lotniczy. Ze snu może się też zbudzić kolejny wulkan, który dotąd był uważany za wygasły...

Naukowcy ostrzegają, że na Islandii może dojść do równie potężnej erupcji wulkanicznej, co wiosną 2010 roku, gdy popioły opadły na Europę, paraliżując ruch lotniczy. Ze snu może się też zbudzić kolejny wulkan, który dotąd był uważany za wygasły...

Islandia, choć położona 3 tysiące kilometrów od Polski, w każdej chwili może stać się źródłem paraliżu w transporcie. Przekonaliśmy się o tym przed czterema laty, gdy nieoczekiwanie wybuchł wulkan Eyjafjallajokull, w krótkim czasie doprowadzając do całkowitego paraliżu w ruchu lotniczym. Powtórkę z tego zdarzenia wieszczą naukowcy, którzy stale monitorują aktywność wulkanu Bárdarbunga.

Właśnie podnieśli oni stopień ryzyka erupcji do przedostatniego stopnia w skali. Na rychły wybuch wskazuje nasilająca się seria wstrząsów sejsmicznych w rejonie wulkanu, największa taka od 1996 roku. Sytuacja jest poważna, ponieważ Bárdarbunga znajduje się pod północno-zachodnią częścią największej czapy lodowej w Europie.

Reklama

Jego erupcja mogłaby doprowadzić do roztopienia się gigantycznego lodowca, a następnie schodzenia lawin śnieżnych i błotnych, które mogą stanowić zagrożenie dla miejscowej ludności. Bárdarbunga po raz ostatni wybuchała w 2008 roku, ale wtedy erupcja nie była silna.

Nie można zapominać, że wulkan ma na swoim koncie potężną erupcję z 1477 roku, która osiągnęła piąte miejsce na skali eksplozywności wulkanicznej (VEI). Wybuch był równie duży, co włoskiego wulkanu Wezuwiusz w 79 roku, japońskiego Fuji w 1707 roku i amerykańskiego St. Helens w 1980 roku.

Wulkanolodzy, choć monitorują aktywność Bárdarbunga za pomocą sieci czujników, to jednak nie są w stanie przewidzieć jak wielka będzie zbliżająca się erupcja, o ile w ogóle do niej dojdzie. Nie wiadomo też czy wulkan wyemituje na tyle znaczne ilości popiołów, aby mogły one zagrozić ruchowi lotniczemu nad Europą, podobnie jak w 2010 roku.

Wulkan Herðubreið. Fot. Wikipedia.

Zbudzi się też wygasły wulkan?

To jednak nie jedyna niepokojąca informacja z Islandii. Naukowy zarejestrowali nietypowe dudnienie w rejonie wulkanu Herðubreið. Jest to tym zaskakujące, że wulkan uważany jest oficjalnie za wygasły, bo jego ostatnia erupcja miała miejsce u kresu ostatniego zlodowacenia. Niektórzy badacze sądzą, że tajemnicze odgłosy to nic innego, jak dźwięki staczania się roztapiających się mas śniegu na jego szczycie.

Jednak szczegółowe pomiary wydają się przeczyć tej teorii. Konieczne są dalsze badania, które są zapowiadane na nadchodzące tygodnie i miesiące. Warto przy tym podkreślić, że najpopularniejsza teoria, mówiąca o tym, że wulkan może się budzić w bardzo długiego snu i wcale nie jest wygasły, wcale nie jest taka przesadzona.

Otóż w 2007 roku w rejonie wulkanu odnotowano ponad 5 tysięcy wstrząsów sejsmicznych, po raz pierwszy w takiej liczbie od początku pomiarów. Kolejna seria wstrząsów rozpoczęła się w maju bieżącego roku. Czy wulkan uznany za wygasły może wybuchnąć?

Tak i dowód na to mieliśmy w 2007 roku, gdy po raz pierwszy od ponad 10 tysięcy lat popiół i lawę wyemitował wulkan Manda Hararo w afrykańskiej Etiopii. On również był uważany za wygasły, a jednak nieoczekiwanie wrócił do świata żywych. Warto dodać, że Islandia wielokrotnie była źródłem gigantycznych erupcji wulkanicznych, które m.in. rujnowały europejskie rolnictwo, a nawet prowadziły do powstań i przewrotów.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy