Magiczne lądowanie Airbusa A340

Ostatnio w Zurychu w sporej mgle przyszło lądować Airbusowi A340 - niby nic niezwykłego, lecz moment lądowania uwieczniony na wideo pozwala nam spojrzeć wprost na kilka zagadnień dotyczących aerodynamiki i mechaniki lotu. No i po prostu wygląda magicznie.

Ostatnio w Zurychu w sporej mgle przyszło lądować Airbusowi A340 - niby nic niezwykłego, lecz moment lądowania uwieczniony na wideo pozwala nam spojrzeć wprost na kilka zagadnień dotyczących aerodynamiki i mechaniki lotu. No i po prostu wygląda magicznie.

Ostatnio w Zurychu w sporej mgle przyszło lądować Airbusowi A340 - niby nic niezwykłego, lecz moment lądowania uwieczniony na wideo pozwala nam spojrzeć wprost na kilka zagadnień dotyczących aerodynamiki i mechaniki lotu. No i po prostu wygląda magicznie.

W pewnym momencie z mgły tworzą się wiry, które są wynikiem tego, że skrzydła lądującego samolotu przyciskają do ziemi powietrze znajdujące się pod nimi - rośnie zatem gwałtownie jego ciśnienie. Powietrze to zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona szybko ucieka ku miejscom gdzie panuje ciśnienie niższe i powstają takie wiry.

Reklama

Efekt ten (zwany przypowierzchniowym) wykorzystywały swego czasu pojazdy zwane ekranoplanami, które w czasach Zimnej Wojny rozwijane były jako szybkie pojazdy desantowe. Korzystały one z faktu, że lecąc kilka metrów nad ziemią powietrze nie może uciekać spod skrzydeł tak szybko jak na dużych wysokościach w wyniku czego generowana jest dużo większa siła nośna - a więc można stosować dużo mniejsze skrzydła. Po zakończeniu Zimnej Wojny ekranoplany zostały porzucone - a tak wyglądał największy z nich zwany Potworem Kaspijskim.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy