Problemy lądownika Philae

W środę udało się lądownikowi Philae dokonać pierwszego, historycznego lądowania na powierzchni komety, choć nie obyło się bez problemów - przez usterkę harpunów odbił się on dwukrotnie od gruntu i wylądował kilometr od pierwotnego celu. A to nie koniec jego kłopotów.

W środę udało się lądownikowi Philae dokonać pierwszego, historycznego lądowania na powierzchni komety, choć nie obyło się bez problemów - przez usterkę harpunów odbił się on dwukrotnie od gruntu i wylądował kilometr od pierwotnego celu. A to nie koniec jego kłopotów.

W środę udało się , choć nie obyło się bez problemów - przez usterkę harpunów odbił się on dwukrotnie od gruntu i wylądował kilometr od pierwotnego celu. A to nie koniec jego kłopotów.

Przez inne miejsce lądowania Philae znalazł się w cieniu wzniesienia co oznaczać może tyle, że nie dostanie on wystarczającej ilości prądu gdy jego panele słoneczne nie będą wystarczająco długo wystawione na światło, do tego jedna z jego trzech stopek nie dotyka podłoża, a do tego lądownik nie jest właściwie zakotwiczony.

Obecnie harpunów tych raczej nikt nie będzie próbował odpalić, bo odrzut może wyrzucić Philae w przestrzeń, pojawiają się także pytania co do tego czy będzie on mógł w tak niestabilnej pozycji użyć wierteł.

Reklama

Na razie naukowcy próbują ustalić jego pozycję używając do tego zdjęcia otoczenia jakie udało się lądownikowi wykonać lecz jest to trudne. Jednocześnie Philae wysyła cały czas bezcenne dane zbierane przez szereg pokładowych instrumentów. Najważniejszym pytaniem jest obecnie to na ile czasu starczy mu energii.

Startował on z zapasem jej na 60 godzin działania, a czas leci nieubłaganie. Inżynierowie zakładają ewentualność rekalibracji lądownika i zmuszenia go do skoku w inne miejsce, lecz byłby to manewr bardzo ryzykowny i raczej opcja ta zostaje ewentualnością na czarną godzinę.

 

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy