Śmiercionośne gadżety Assassina z Korei Płn.

Gadżety szpiegowskie kojarzą się nam z zimną wojną i filmami z Jamesem Bondem. Choć czasy rywalizacji między ZSRR, a światem zachodnim minęły (przynajmniej oficjalnie), to szpiegostwo ma się dobrze. Przypomniał nam o tym przypadek agenta z Korei Północnej przyłapanego w Korei Południowej.

Gadżety szpiegowskie kojarzą się nam z zimną wojną i filmami z Jamesem Bondem. Choć czasy rywalizacji między ZSRR, a światem zachodnim minęły (przynajmniej oficjalnie), to szpiegostwo ma się dobrze. Przypomniał nam o tym przypadek agenta z Korei Północnej przyłapanego w Korei Południowej.

Gadżety szpiegowskie kojarzą się nam z zimną wojną i filmami z Jamesem Bondem. Choć czasy rywalizacji między ZSRR, a światem zachodnim minęły (przynajmniej oficjalnie), to szpiegostwo ma się dobrze. Przypomniał nam o tym przypadek agenta z Korei Północnej przyłapanego w Korei Południowej.

Mniej więcej przed rokiem w Seulu w ręce służb specjalnych z Korei Południowej wpadł człowiek podejrzewany o szpiegostwo i kontakty ze służbami z północy. Po długim śledztwie ujawniono wreszcie prawdziwą rolę agenta. Okazało się, że był on mordercą, który miał likwidować przedstawicieli opozycji z Korei Północnej, którzy znaleźli schronienie u sąsiadów z południa.

Reklama

Przy okazji udało się odnaleźć kilka gadżetów, którymi koreański Assassin miał dokonać zbrodni. Były one dobrze zamaskowane w przedmiotach codziennego użytku. Pierwszym było na pozór zwykłe pióro, które w rzeczywistości okazało się strzykawką z bardzo silną trucizną potrafiącą uśmiercić człowieka w kilka sekund. Także w fałszywym piórze ukryty został mechanizm pozwalający na oddanie jednego strzału. O ile tego typu broń można uznać za stosunkowo konwencjonalną to prawdziwą ciekawostką i nowością okazała się trzystrzałowa latarka. Działanie śmiercionośnych gadżetów możemy zobaczyć w materiale przygotowanym przez CNN

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy