Reklama

10 rzeczy, których nie wiesz o Google

Pierwszą siedzibą firmy Google, którą we wrześniu 1998 roku powołali do życia Larry Page oraz Sergey Brin, był wynajęty garaż. Dziś jest nią Googleplex, zajmujący powierzchnię 47 tys. metrów kwadratowych. Na przestrzeni lat Google urósł do rozmiarów prawdziwego internetowego giganta. Potentaci mają jednak to do siebie, że wzbudzają liczne kontrowersje. W przypadku Google jest podobnie.

1. Google to już nie do końca Google?

W sierpniu br. szefostwo Google poinformowało opinię publiczną, że do życia powołana została nowa spółka-matka Alphabet, której Google oraz pozostałe marki staną się częścią. Powstanie holdingu ma ułatwić firmie rozwijanie nowych projektów, dając im więcej niezależności, a samej spółce Google umożliwić skupienie się na swoich flagowych produktach, tj. wyszukiwarka, przeglądarka Chrome, system Android oraz poczta Gmail. Restrukturyzacja ma także pomóc inwestorom w rozeznaniu się jakie nakłady przeznaczane są na konkretne inicjatywy, tj. prace nad autonomicznym pojazdem, dronami oraz nad soczewkami kontaktowymi dla diabetyków, mierzącymi poziom glukozy we łzach. W kontekście dokonanej zmiany mówi się jeszcze o innym powodzie takiej decyzji. Powołanie spółki Alphabet miałoby rzekomo opóźnić postępowanie antymonopolowe, które przeciwko Google prowadzi Komisja Europejska. Rzecznik komisji stwierdził jednak, że roszady w strukturze korporacyjnej w żaden sposób nie wpłyną na toczące się śledztwo.

Reklama

2. Ingerowanie w prywatność?

Powołanie spółki Alphabet sprawiło, że Google porzucił swoje dotychczasowe motto "Don’t be evil" ("Nie bądź zły"). W nowym korporacyjnym kodeksie postawiono na praworządność, honor i szacunek. Czy poprzednie, jak i obecne hasła, nie są jednak aby tylko pustymi, podlanymi hipokryzją frazesami? Google od lat oskarżany jest o ingerowanie w prywatność swoich użytkowników i podążanie za nimi na każdym kroku, w celu gromadzenia jak największej liczby informacji. Są one o tyle ważne, że na ich podstawie można dopasować spersonalizowane do danej osoby reklamy i więcej na nich zarobić. Gdy nie wiadomo przecież o co chodzi, chodzi o pieniądze. Reklamy to tymczasem główne źródło dochodów giganta z Dolin Krzemowej, którego przychody w roku 2014, zgodnie z informacjami portalu wirtualnemedia.pl, sięgnęły 66 mld dolarów, przy zysku netto na poziomie 14,44 mld dolarów.

3. Co Google robi z naszą historią wyszukiwania?

W celu gromadzenia danych Google gwarantuje sobie m.in. dostęp do historii wyszukiwania. W praktyce daje mu ona możliwość wglądu we wszystkie podejmowane przez nas za pomocą wyszukiwarki działania. Dzięki temu Google dopasowuje do nas swój przekaz reklamowy, personalizując go. Co jeszcze robi z danymi, nie wiadomo. Nie brakuje np. głosów, że przekazuje je służbom specjalnym, które dzięki nim skuteczniej inwigilują społeczeństwo. Jest jednak sposób, by wyszukiwania pozostały naszą prywatną sprawą. Po wejściu na stronę history.google.com, możemy wyczyścić pozostawione przez nas ślady bądź też zupełnie wyłączyć historię wyszukiwania. Podobnie można postąpić także z informacjami o wieku i płci w kontekście reklam (google.com/settings/ads), rekomendacjami społecznościowymi (plus.google.com/settings/endorsements) oraz historią lokalizacji, dostępnej pod adresem maps.google.com/locationhistory. Ich wyłączenie sprawi, że staniemy się w sieci bardziej anonimowi. O pełnej anonimowości należy bowiem zapomnieć.

4. Manipulowanie wynikami wyszukiwania?

Kwestia manipulowania wynikami wyszukiwania budzi spore wątpliwości od dobrych paru lat. Jakiś czas temu zjawisku przyjrzała się amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC). W swoim raporcie stwierdziła ona, że Google poprzez zmianę kryteriów rankingów oraz usuwanie i obniżanie rangi wyników konkurencji promował jej kosztem swoje własne serwisy m.in. na temat handlu oraz podróży. FTC wykazało ponadto, że również kolejność wyświetlania serwisów o zakupach miała niewiele wspólnego z ich rzeczywistą popularnością. Jest to o tyle istotne, że dla wielu internautów Google to główne źródło wiedzy na rozmaite tematy i część z nich wychodzi z założenia, że jeżeli czegoś w nich nie ma, to oznacza to, że to coś zwyczajnie nie istnieje. Tymczasem okazuje się, że o byciu i niebyciu w wynikach wyszukiwania decyduje sam Google, mając w tym nierzadko swój własny interes.

5. Wspieranie cenzury?

Kilka dni temu pojawiła się informacja na temat porozumienia zawartego między rządem Niemiec a Facebookiem, Twitterem oraz Googlem, dotyczącego przeciwdziałania w sieci tzw. mowie nienawiści. Na chamstwo w sieci nie powinno być przyzwolenia - z tym zgodzą się chyba wszyscy. Kwestią otwartą oraz niepokojącą pozostaje jednak, kto będzie decydował o tym, czy dana aktywność jest przejawem mowy nienawiści. Strony zawartej umowy uspokajają, że absolutnie nie zamierzają one wprowadzać cenzury. Zdaniem wielu osób, porozumienie jest jednak wyrazem czegoś zgoła innego.

6. Śledzenie prywatnej korespondencji?

Czy Google ignoruje tajemnicę korespondencji korzystających z Gmaila osób? Jest to całkiem prawdopodobne. Zastanawia bowiem fakt, że z ogromną precyzją klasyfikuje docierające do nas maile, odróżniając np. powiadomienia z mediów społecznościowych od tych z serwisów zakupowych, a także kwalifikując pewne wiadomości jako spam. Użytkownicy Gmaila traktują go jako listonosza. Czyżby jednak Google rościł sobie prawo do bycia pierwotnym odbiorcą naszych maili? Wspomniany Rosjanin oddał sprawę do sądu i wygrał, a Google otrzymał w Rosji zakaz umieszczania reklam kontekstowych w oparciu o analizę korespondencji obywateli tego kraju. Przedstawiciele koncernu nie protestowali. Czy można to uznać jako przyznanie się do winy?

7. Unikanie podatków?

Google - podobnie jak m.in. Facebook - skrzętnie wykorzystuje luki w prawie, które pozwalają mu na tzw. optymalizację podatkową oraz inne zabiegi, których celem jest oddanie poszczególnym państwom jak najmniejszej sumy pieniędzy. Za sprawą takiej działalności mówi się już nawet o wprowadzeniu podatku Google’a (Google Tax), dotyczącym przychodów wyprowadzanych za granicę. Jego zadaniem byłoby zapobieganie sytuacjom, w których potentaci, tj. Google, unikają płacenia dużych podatków w krajach gdzie działają, poprzez przenoszenie swoich siedzib do krajów o niższym opodatkowaniu.

Dzięki takim praktykom, w roku 2011 Google oddał brytyjskiemu fiskusowi zaledwie 3,4 mln funtów, notując w tym samym czasie przychody szacowane na 3,4 mld funtów. To jednak nie koniec. Były pracownik firmy, Barney Jones, oskarżył koncern Page’a i Brina jeszcze o coś gorszego: jego zdaniem ich spółka oszukała brytyjski urząd podatkowy na kilkaset milionów funtów.    

8. Dążenie do monopolu?

Każdy chce być najlepszy w tym co robi. Bycia najlepszym w biznesie nie powinno się jednak mylić z niezdrową konkurencją oraz chęcią zmonopolizowania rynku. O to także już wielokrotnie oskarżano Google. Unia Europejska, a także kilka innych instytucji gromadzi w tej sprawie dowody przeciwko amerykańskiej firmie już od kilku lat. Dotyczą one wspomnianych wcześniej manipulacji w kontekście wyników wyszukiwania oraz ich pozycjonowania i wykorzystywania wyszukiwarki do promocji własnych usług, jak również Androida. Śledczy mają sprawdzić, czy Google nie zawarł nielegalnych porozumień z producentami urządzeń mobilnych, które gwarantowałyby mu częstsze wykorzystywanie systemu i rezygnację z konkurencyjnego oprogramowania.

9. Google Doodle

Powołując się na wszechobecne ostatnio "Gwiezdne Wojny" Google to jednak nie tylko ciemna strona mocy. Produkty koncernu z Mountain View są przecież również niezwykle użyteczne. Wszystko sprowadza się w związku z tym do tego, by umiejętnie z nich korzystać, ze świadomością, że w sieci - czy tego chcemy czy nie - wcale nie jesteśmy anonimowi. Google potrafi być także zabawny. Potwierdzają to m.in. tzw. Google Doodle, czyli niestandardowe wzory loga kalifornijskiej spółki, przygotowywane na rozmaite okazje, tj. rocznicę urodzin sławnych ludzi, święta narodowe czy też przełomowe wydarzenia z historii ludzkości. Kliknięcie w nie powoduje np. przeniesienie do specjalnej interaktywnej minigry lub rozpoczęcie wyjątkowego pokazu. Ekipa Google Doodle za każdym razem stara się zaskoczyć użytkowników czymś innym.

10. Easter Eggs

Programiści Google przygotowali dla użytkowników także innego rodzaju niespodzianki. Są nimi tzw. Easter Eggs, czyli ukryte właściwości wyszukiwarki, które uaktywniają się np. po wpisaniu specjalnej frazy. Frazy te to m.in. "zerg rush", "askew" oraz "do a barrel roll". Niespodzianka czeka nas także, gdy w wyszukiwarkę wpiszemy hasło "atari breakout" i przełączymy następnie wyniki wyszukiwania na grafikę. Ciekawie będzie też, gdy po wpisaniu słów "google gravity" z wyników wyszukiwania wybierzemy pierwszy z nich. Z resztą, przekonajcie się sami.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama