"Rośnie nam nowa klasa. Nazwaliśmy ją "cyberdyslektykami". Tyle, ze w odróżnieniu od zwykłej dysleksji jest to wybór świadomy - stwierdził Piers Schmidt - szef TFR.
No pewnie. Tak się łatwiej i szybciej pisze, a osoby wychylające się (czytaj "puryści" językowi) są objęci środowiskowym ostracyzmem. Taka jest cena postępu i protestu przeciwko zbyt sztywnym regułom narzuconym nam przez pradziadków








