Reklama

Koniec ery Gatesa

Wizjonerzy odchodzą. Wraz z finałem targów elektroniki konsumenckiej w Las Vegas kończy się wizja jutra Billa Gatesa. Kto nam teraz będzie przepowiadał przyszłość?

Bill Gates kończy, a wraz z nim kończy się pewna era. Miejsce wizjonerów chcących stworzyć jednolite rozwiązania wykorzystywane przez każdego użytkownika zajęły firmy sprzedające różnego rodzaju gadżety. Tych ostatnich było w Las Vegas multum. Wizjonerów - w ogóle.

Przesyt Vegas

Kiedy na rynku pojawił się pecet, ludzie wiedzieli, że to coś wielkiego

- Dzięki temu możesz dzielić się z innymi swoimi zdjęciami oraz materiałami wideo, kiedy tylko chcesz - podsumowuje swój kieszonkowy projektor Greg Roberts z 3M Corporation. - To jest cool. Młodzi ludzie będą szaleć - podsumowuje Greg. "Cool" rzeczywiście wydaje się być tutaj słowem-kluczem - wodoodporne etui na iPoda, fotele za 4 tysiące dolarów i okulary do oglądania filmów. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Tego typu atrakcje czekały na 140 tys. zwiedzających wystawę CES.

Tymczasem 24 lata temu, kiedy Gates po raz pierwszy wystąpił przed wielką publiką, kolejne slajdy przerzucał ręcznie jego ojciec. Dzisiaj zapewne Gates mógłby użyć przenośnego projektora.

Reklama

Bill Gates przemawiał na CES już 11 razy. Ten występ był jego ostatnim. W tym roku rezygnuje on z funkcji kierowniczych w Microsofcie. Wraz z małżonką skupi się na działalności charytatywnej. Zastąpią go prawdopodobnie Craig Mundie oraz Ray Ozzie. - Po raz pierwszy odkąd skończyłem 17 lat nie będę miał pełnego etatu w Microsoft - mówi Gates. - Sam nie wiem, jak może wyglądać mój ostatni dzień w pracy.

- Może być naprawdę dziwnie - żartuje Gates. Odpowiedź na to ostatnie stwierdzenie przyniósł zabawny filmik pokazany podczas jego wystąpienia.

Według firmy analitycznej iSuppli roczna sprzedaż przenośnych projektorów w 2012 roku osiągnie 1,7 mln egzemplarzy. Znacznie bardziej optymistycznie podchodzi do tego Pacific Media Associates dla których ten segment branży wideo w 2011 roku rozejdzie się w 6,5 mln egzemplarzy. Jednak przez najbliższe lata to nie kieszonkowe projektory znajdą się w centrum uwagi klientów.

Jakość nie ma znaczenia

Jeśli nie potrafisz czegoś zrobić dobrze, przynajmniej spraw, aby wyglądało to dobrze

- Sygnał High Definition będzie czymś tak normalnym, jak dzisiaj telewizja naziemna - prorokował na CES Bill Gates. Rzeczywiście. Już połowa amerykańskich gospodarstw domowych ma telewizor cyfrowy. Wszystkie analizy wskazują na to, że do 2010 roku sam tylko rynek LCD będzie wart około 91 mld dolarów. Co więcej, CES 2008 przyniósł nam także wielki comeback plazmy - producenci elektroniki, na czele z Panasonic, nadal będą wspierać największego konkurenta ciekłokrystalicznych paneli. Klienci natomiast cały czas będą musieli zastanawiać się co kupić - plazmę czy LCD.

Technologia LCD oraz urządzenia wielofunkcyjne okazują się być na tyle apetycznym kąskiem, że USA jest w stanie wypowiedzieć Europie wojnę o taryfy celne na monitory LCD oraz inne nowe urządzenia. Unia poważnie rozważna naniesienie ceł na niektóre, zupełnie nowe technologie, w ten sposób eliminując konkurencje zza Oceanu. Bardzo możliwe, że na łonie Światowej Organizacji Handlu rozegra się gigantyczna batalia o LCD i spółkę.

Ostatecznie jednak, najbardziej zacięta walka rozegra się między producentami telewizorów. A ponieważ przez najbliższe lata kluczem do sukcesu w sprzedaży będzie zdobycie przeciętnego klienta - firmy prześcigają się w sposobach na przyciągnięcie uwagi konsumentów. Chociaż każdy nowy telewizor HD jest naszpikowany rozwiązaniami, które jeszcze dwa lata temu były zupełnie nieosiągalne, to nie jakość zadecyduje o sukcesie danej marki.

Modnym słowem okazuje się być "styl". Philips stawia na - jak sami to określają - bardziej kobiecy wygląd elektroniki konsumenckiej, a koreańskie LG, postrzegane dotychczas jako typowo rzemieślnicze, mówi o designie opartym na zminimalizowanej szerokości ramy wokół ekranu, dzięki czemu telewizory z ich nowej linii mają być wyjątkowo płaskie.

Zupełnie inny sposób na sprzedanie swoich produktów znalazł Panasonic. Toshihiro Sakamoto, prezes AVC Networks Company, nazwał płaskie telewizory HD Panasonic "cyfrowym ogniskiem domowym". Nie od wczoraj wiadomo, że to odbiornik TV jest centrum domowych wydarzeń - określenie koncernu z Osaki ma wiele wspólnego z prawdą.

Telewizory HD w połączeniu z odtwarzaczami multimedialnymi, komputerami, konsolami oraz aparatami i kamerami rzeczywiście stworzą coś na wzór domowego centrum rozrywki i wymiany doświadczeń. Nie będzie już mowy jedynie o biernym korzystaniu z telewizora. Co ciekawe, kamery dokonały prawdziwej inwazji na Vegas - w sumie możemy mówić o około 50 modelach. Sam Panasonic zaprezentował 6 kamer HD, a Sony - 16.

Rynek nie toleruje słabych. Nic dziwnego, że każda firma musiała wystawić - oprócz modeli konsumenckich - coś szalenie efektownego. Tak oto Sony zaprezentowało telewizory produkowane w technologii OLED, Mitsubishi próbowało przyciągnąć uwagę zwiedzających telewizorami laserowymi.

Hitachi zaprezentowało telewizory o grubości 1,5 cali, a Panasonic natomiast wybrał rozmiar - prezentując 150 calową plazmę. Sam siebie przeszedł natomiast Pionieer, pokazując zwiedzającym plazmę ósmej generacji, która ma... nieskończony kontrast.

W tle walki na telewizory powoli w ostatnią fazę wchodzi wojna formatów wysokiej rozdzielczości. Po tym jak wytwórnia Warner Bros. postanowiła przejść do obozu Blu-ray, otwarcie mówi się, że mamy zwycięzcę. Chociaż HD DVD dzielnie walczy, mało kto tak naprawdę interesuje się potyczką formatów HD. Telewizory obsługujące wysoką rozdzielczość sprzedają się doskonale - filmy w wysokiej rozdzielczości już nie. Czyżby więc Gates się mylił?

Bądź miły dla kujona

640 Kb powinno wystarczyć każdemu

- Nie, nie chce zagrać Gatesa. Niech Russel Crow to zrobi - broni się przed ewentualną kinową adaptacją życia ojca Microsoft George Clooney w zrealizowanym na pożegnanie Gatesa filmie. Można odnieść wrażenie, że tak naprawdę nikt nie chce zastąpić Billa Gatesa.

- Bądź miły dla kujonów, istnieje spore prawdopodobieństwo, że kiedyś zostaną twoim szefem - zażartował współzałożyciel Microsoft. On sam bez wątpienia zalicza się do "kasty nerdów", chociaż przez lata po korytarzach Microsoft chodziły legendy o jego temperamencie i bezwzględności w walce z osobami polemizującymi z jego wizją. Możliwe, że między innymi właśnie dlatego Gates nie słuchał rad kolegów mówiących, aby w połowie lat 90. większy nacisk położyć na internet oraz elektronikę konsumencką. Teraz to takie marki jak Google, Apple czy Nintendo są postrzegane jako bardziej "cool". Nie licząc oczywiście kieszonkowych projektorów.

Zresztą zarówno Apple, jak i Nintendo pojawiły się w ostatnim wystąpieniu Gatesa. Oczywiście nie bezpośrednio. Były szef Microsoft mówił o tym, że klawiaturę i mysz zastąpią dotykowa nawigacja oraz czujniki ruchu. W ten sposób częściowo przyznając się do "przespania" przez Microsoft nowych rozwiązań w nawigacji. Co prawda w przyszłości możemy liczyć na komputery dotykowe z interfejsem Microsoft Surface, ale to odległa pieśń. Na razie jeden z najbogatszych ludzi świata ma dla Microsoft mysz oraz klawiaturę.

Czyżby na polu bitwy pozostał jedynie Steve Jobs, CEO Apple i "odwieczny wróg" Gatesa. Prawie tydzień po Gatesie przedstawi on swoją wizję cyfrowego jutra, która jednak tak naprawdę nie będzie się ona różniła wiele od tej w wydaniu legendy Microsoft. Więcej gadżetów, więcej produktów dla przeciętnego Kowalskiego i więcej wydatków. Nie ma miejsca na społeczeństwo czerpiącego z technologii przede wszystkim informacje. W erze bez Gatesa liczy się przede wszystkim rozrywka. Ile osób tak naprawdę stać na projektory kieszonkowe oraz inne zabawki? - Życie nie jest fair. Przyzwyczaj się do tego - cytując raz jeszcze klasyka branży IT i ojca Windows.

Łukasz Kujawa

Cytaty po śródtytułach pochodzą - a jakżeby inaczej - z Billa Gatesa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne