Abrams w ogniu krytyki. Ukraińcy ujawniają wady amerykańskiego czołgu

Słynny Abrams pod ostrzałem krytyki. Ukraińcy ujawniają jego słabe punkty, które mocno podważają skuteczność wozu na współczesnym polu walki. Co sprawia, że amerykańska maszyna nie spełnia oczekiwań ukraińskich czołgistów?

Raporty dostarczane przez ukraińskich żołnierzy ujawniają fakt, że dostarczone Ukrainie czołgi M1A1 Abrams są zbyt słabo opancerzone. Sprawia to, że są wrażliwe na wiele zagrożeń współczesnego pola walki w tym drony oraz amunicję krążącą, a także nowoczesne kierowane pociski przeciwpancerne

Ukraińskie Abramsy potrzebują więcej pancerza

Doświadczenia z frontu wskazały Ukraińcom potrzebę dopancerzenia ich Abramsów, aby były one w stanie sprostać zagrożeniom nieznanym w czasie, gdy ukraińskie M1A1 były produkowane. 

Reklama

Ukraińscy żołnierze próbują lokalnie usprawniać swoje czołgi. Wyposażają je w dodatkowe zestawy pancerza reaktywnego Kontakt-1, który poprawia przeżywalność Abramsów, ale jednocześnie zwiększa ich masę. Prawdopodobnie negatywnie wpływa to na żywotność elementów napędu, a także ogólnie pogarsza mobilność wozu.

Ukraińskie Abramsy otrzymują także dodatkowe ekrany z siatki, które mają za zadanie osłaniać najbardziej wrażliwe elementy pojazdu przed atakami dronów, choć niestety nie zawsze wykonane są one w skuteczny sposób. Obecność tych siatek to odpowiedź na jedną z największych wad Abramsa punktowanych przez Ukraińców, czyli słabe opancerzenie stropu wieży, które w czasach projektowania M1A1 nie było tak dużym problemem jak dziś - w czasach wszechobecnej amunicji krążącej z ładunkami kumulacyjnymi.

O ile w walkach z Rosjanami utracono już kilka egzemplarzy czołgów Abrams, to amerykańskie wozy mimo wszystko wyróżniają się pewną cechą. Jest nią ochrona załogi, która nawet przy zniszczeniu czołgu ma o wiele większą szansę na przeżycie niż w przypadku konstrukcji rodem z ZSRR. Wyszkolenie dobrej załogi trwa znacznie dłużej niż wyprodukowanie nowego czołgu, więc jej ochrona zdecydowanie powinna być priorytetem.

Pancerz to niejedyny problem ukraińskich Abramsów

Problemy z elektroniką są kolejną wadą amerykańskich czołgów wymienianą przez ukraińskich czołgistów. Według nich niektóre elementy elektroniczne pokrywają się rdzą, która powoduje nieprawidłowości w ich działaniu. 

Kolejnym problemem, który tym razem nie był jednak winą samej konstrukcji maszyny jest rozdmuchanie medialne dostarczenia Ukrainie czołgów M1A1 Abrams. Przez to, że uważano amerykańskie wozy za "gamechanger", Rosjanie dla propagandy postanowili ustanowić je celem numer jeden dla swoich żołnierzy. Wskutek tego Abramsy były atakowane niezwykle intensywnie i byliśmy świadkami ich zniszczenia nawet kilka godzin po wkroczeniu do walki, co jednak często było wynikiem niezbyt rozważnego użycia wozów przez Ukraińców.

Jeden z ukraińskich Abramsów przetrwał kilka trafień z przeciwpancernych pocisków kierowanych w bardzo krótkim czasie. Potwierdza to, że nie jest to konstrukcja zła, a jedynie wymaga dostosowania do panujących warunków zarówno pod kątem taktyki, jak i dodatkowego wyposażenia.

***

Co myślisz o pracy redakcji Geekweeka? Oceń nas! Twoje zdanie ma dla nas znaczenie. 

***

Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Geekweek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | M1 Abrams | Ukraińscy żołnierze
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy