Reklama

Amerykański atomowy okręt podwodny zderzył się z tajemniczym obiektem

Pentagon ujawnił, że jeden z amerykańskich okrętów podwodnych zderzył się w Azji z nieznanym obiektem. Sytuacja na Morzu Południowochińskim coraz bardziej zaognia się. Eksperci uważają, że wojna wisi na włosku.

Z czym zderzył się amerykański okręt podwodny?

Jak donosi CBS, Departament Obrony USA przyznał, że do zderzenia doszło na wodach międzynarodowych, leżących na Morzu Południowochińskim. To obecnie najbardziej newralgiczny region na świecie. Miejsce potyczek Chin, Stanów Zjednoczonych i krajów ościennych.

Okręt USS Connecticut, wyposażony w napęd jądrowy, zderzył się z nieznaną jednostką podwodną. Życie marynarzy nie jest zagrożone, ale wielu z nich doznało obrażeń. Zderzenie doprowadziło do powstania uszkodzeń w amerykańskim okręcie, ale na razie nie wiadomo, jak są one rozległe.

Reklama

Przedstawiciele Pentagonu ujawnili, że USS Connecticut udał się do bazy na wyspie Guam. Tam eksperci przeprowadzą wnikliwe oględziny, które mają za zadanie określić rozmiar zniszczeń i być może ujawnią, z czym zderzył się okręt.

Niestety, na razie nie ma żadnych informacji odnośnie drugiego okrętu i jego stanu technicznego. Pentagon nie wyklucza, że mógł on zatonąć. Eksperci podkreślają, że mamy tu do czynienia z bardzo niebezpiecznym wydarzeniem.

Amerykański okręt jest w końcu wyposażony w napęd jądrowy. Gdyby doszło do jego uszkodzenia, skutki mogłyby być opłakane dla mieszkańców całego regionu. A jest to jeden z najbardziej zaludnionych zakątków świata.

Od jakiegoś czasu nie tylko Stany Zjednoczone, ale również Wielka Brytania zgłaszała problemy w swobodnym patrolowaniu wód Morza Południowochińskiego. Eksperci uważają, że za całą napiętą sytuację odpowiadają Chiny, gdyż nie zważając na inne kraje, sukcesywnie zajmują coraz to nowe wyspy na tym akwenie i budują tam bazy.

Ostatni raz do takiego incydentu doszło wiele lat temu, bo w 2005 roku, kiedy USS San Francisco uderzył z pełną prędkością w podwodną górę. Ta katastrofa zakończyła się śmiercią jednego marynarza, a wielu innych odniosło poważne obrażenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy