Reklama

Wrak Titanica znajduje się w fatalnym stanie, niszczeje w zastraszającym tempie

Pierwsza od 14 lat załogowa ekspedycja do słynnego wraku ujawniła, że ten niszczeje dużo szybciej niż się spodziewaliśmy. Eksperci chcą go zabezpieczyć, bo niebawem nie będzie tam czego oglądać.

Leżący na głębokości 3810 metrów RMS Titanic gościł na początku sierpnia pierwszą od 14 lat ekspedycję naukową, której zadaniem była ocena stanu wraku. Na pokład łodzi podwodnej Triton 36,000/2 wsiedli m.in. dowodzący ekspedycją Rob McCallum, badacz Victor Vescovo i ekspert od Titanica, Parks Stephenson, którzy niestety nie przynieśli żadnych dobrych wieści, wręcz przeciwnie - okazało się bowiem, że wrak niszczeje w zastraszającym tempie i jego kolejne sekcje zaczynają się zapadać.

Przypominamy, że RMS Titanic, czyli brytyjski transatlantyk typu Olympic towarzystwa okrętowego White Star Line, wypłynął w swój dziewiczy rejs w 1912 roku, ale niestety nigdy nie dotarł do celu, bo w nocy z 14 na 15 kwietnia zderzył się z górą lodową i zatonął, zabierając ze sobą życie ponad 1500 osób. Od tego czasu stał się niemal kultowy i do dziś rozbudza wyobraźnię fanów, w czym pomogły z pewnością odkrycie wraku w 1985 roku i słynny film Jamesa Camerona z 1997 roku.

Reklama

Niestety nie zmienia to faktu, że szczątki statku są w fatalnym stanie - co prawda przed wyprawą Robert Ballarda z 1985 roku uważano, że Titanic leży na dnie i nic mu się nie dzieje, a pewnego dnia możliwe będzie z pewnością jego wydobycie. Wspomniana wyprawa zweryfikowała niestety te teorie, to właśnie wtedy udało się uzyskać potwierdzenie, że statek pękł na dwie części, a następnie uderzył w dno oceanu z prędkością ok. 50 km/h. W rezultacie wrak nie mógł zachować się w dobrym stanie i miejscami jest po prostu górą spłaszczonej stali, którą od lat pożerają sól i bakterie.

Najnowsza ekspedycja, której udało się nakręcić materiały w rozdzielczości 4K i przeprowadzić badania fotogrametryczne do modeli 3D i materiałów VR, tylko potwierdziła te przypuszczenia, ujawniając przy okazji, że tempo niszczenia wraku jest dużo szybsze niż zakładaliśmy. Kiedy łódź DSV Limiting Factor odwiedziła Titanica, okazało się, że kabiny oficerskie, w tym prywatna kabina kapitana, zapadły się razem z częścią kadłuba. Co gorsze, różne gatunki bakterii współpracują przy „zjadaniu” statku, znacznie przyspieszając proces jego degradacji.

Jak twierdzi Parks Stephenson: - Najbardziej szokującym miejscem jest prawa burta z kabinami oficerów, gdzie swoją prywatną kajutę miał też kapitan. Zdjęcie jego wanny jest zdecydowanie ulubionym wśród entuzjastów Titanica, a teraz po prostu zniknęła. Cała kluza pokładowa po tej stronie się zapada, a proces niszczenia tylko przyspiesza i będzie coraz gorzej. Na koniec trzeba jeszcze dodać, że badacze oddali hołd ofiarom, składając przy wraku specjalny wieniec.

Źródło: GeekWeek.pl/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy