Reklama

Miasta jak z horroru. Są takie, gdzie ludzie mieszkają pod ziemią

Podziemne miasta odkrywano już w wielu zakątkach globu. Czy dziś ktoś mieszka jeszcze pod ziemią? Tak, są miejsca, gdzie inaczej nie da się przeżyć. Znajdują się nie tylko na terenach o gorącym klimacie zwrotnikowym, ale również tam, gdzie zimą panują bardzo niesprzyjające warunki, jak np. w największym mieście kanadyjskiego Ontario - Toronto.

Podziemne miasta odkrywano już w wielu zakątkach globu. Czy dziś ktoś mieszka jeszcze pod ziemią? Tak, są miejsca, gdzie inaczej nie da się przeżyć. Znajdują się nie tylko na terenach o gorącym klimacie zwrotnikowym, ale również tam, gdzie zimą panują bardzo niesprzyjające warunki, jak np. w największym mieście kanadyjskiego Ontario - Toronto.
Pośrodku australijskiej pustyni leży podziemne miasto Coober Peddy. Na zdjęciu widać szyby wentylacyjne mieszkań /Graeme Churchard/Flickr/CC 2.0 /Wikimedia

Miasta pod ziemią budowano już w starożytności. Największym i najgłębszym jest Derinkuyu położone w Tureckiej Kapadocji. Rozległy kompleks tuneli i mieszkań sięga osiem pięter w głąb ziemi. Wydrążono go w miękkich skałach prawdopodobnie 2,5 tysiąca lat temu. Wspomina o nim Ksenofon z Aten w “Anabazie" (znanej także jako “Wyprawa Cyrusa") napisanej około 370 roku p.n.e.

Podziemne Derinkuyu mogło zamieszkiwać nawet kilka tysięcy osób. Jeszcze w początkach ubiegłego wieku służyło kapadockim Grekom jako schronienie przed prześladowaniami w Imperium Osmańskim. Miasto porzucili dopiero w 1923 r. po wysiedleniu 1,5 miliona Greków z terenów dzisiejszej południowej Turcji, które zamieszkiwali od wielu stuleci.

Reklama

Dziś miasto jest atrakcją turystyczną. Można je zwiedzać, a w podziemnej restauracji zjeść posiłek.

Coober Pedy, czyli australijskie podziemne miasto

Czy dziś ktoś zamieszkuje jeszcze podziemne miasta? Tak, jest miejsce na Ziemi, gdzie inaczej nie da się przeżyć. To australijskie miasteczko położone 850 kilometrów na północny wschód od Adelaide, stolicy stanu Australia Południowa. Jego nazwa pochodzi od kupa-piti, co w języku aborygenów oznacza “dziury białych ludzi".

Coober Pedy powstało w 1915 roku, gdy w okolicy odkryto złoża cennych opali. Do dziś wydobywa się tam najcenniejsze i najdroższe na świecie okazy tych kamieni szlachetnych. Większość z 1,7 tysiąca mieszkańców miasta mieszka pod ziemią, w specjalnie wykutych jaskiniach. Do zamieszkania pod ziemią zmusił tamtejszych górników klimat.

Latem średnie temperatury przekraczają 30 stopni, często dochodząc do 40, a nawet więcej. Podziemne siedziby są dużo chłodniejsze i pozwalają górnikom przetrwać upalne lato w tym skalistym i pozbawionym drzew miejscu. Mieszkańcy mają jednak wody pod dostatkiem. Pod powierzchnią pustynnej Australii leży największy zbiornik wód podziemnych na świecie - Wielki Basen Artezyjski. 

42 km od Coober Peddy leży stacja kolejowa Manguri. Pociągi kursują tylko raz w tygodniu - a jeśli nikt nie czeka na stacji z samochodem, pociąg się nie zatrzyma. Stacja leży bowiem pośrodku pustyni i piesza wędrówka do miasteczka mogłaby skończyć się śmiertelnym udarem. Do Coober Peddy dojechać można za to codziennie autokarem z Adelaide.

Arabskie qanaty, czyli starożytna klimatyzacja spod ziemi

Jak w takim razie ludzie dawali sobie radę w pustynnych klimatach? Przecież perskie i arabskie miasta budowano na powierzchni. By móc odetchnąć, wykorzystywano ich rozległe piwnice. Do miast doprowadzano też tunele zwane qanatami. Transportowały chłodną wodę z górskich potoków.

Domy miały zwykle komin z wylotem ustawionym zgodnie z kierunkiem wiatru. Ciąg powietrza w kominie zasysał chłodne powietrze z sieci podziemnych qanatów. Dzięki temu mieszkanie w pustynnym klimacie w miastach było znośne (a być może w ogóle możliwe).

Toronto, czyli 370 tysięcy metrów kw. miasta pod ziemią

Czy są jeszcze jakieś podziemne miasta, z których dziś korzystają ludzie? Tak, choć w nich nie mieszkają. Powodem, dla którego w Kanadzie “życie zeszło pod ziemię" również była pogoda. Tym razem śnieg i mróz.

W Toronto, stolicy kanadyjskiej prowincji Ontario, wilgotne powietrze (znad pobliskiego jeziora o tej samej nazwie) sprowadza zimą częste i obfite opady śniegu. Średnio każdego roku w Ontario spada aż 120 cm białego puchu.

Między innymi z myślą o zimie w latach 60. dwudziestego wieku w centrum Toronto wybudowano "Path" czyli "Ścieżkę". Każdy nowy biurowiec przeznaczał podziemne kondygnacje na lokale usługowe, handlowe i przejście do sąsiednich, istniejących już podziemi.

Powstała sieć podziemnych korytarzy, które łączą ponad 70 budynków, 5 stacji metra i główną stację kolejową. Korytarze ciągną się na 30 kilometrów długości. W podziemiach znajduje się 1200 sklepów, kawiarni i restauracji, kilka teatrów i filharmonia. Każdego dnia to podziemne miasto odwiedzało około 200 tysięcy osób, pracowało w nim 5 tysięcy.

Pod względem powierzchni (ponad 370 tys. m kw.) jest to największe podziemne centrum handlowe na świecie. To tak, jakby pod ziemią schować trzy łódzkie Manufaktury, czyli największe centrum w Polsce. Path pełni w Toronto jednak o wiele więcej ról, niż tylko handlową. Dla mieszkańców jest po prostu częścią miasta - tyle, że pod ziemią. 

Wskutek pandemii Path bardzo mocno ucierpiał. Dziś odżywa, ale nadal straszy wieloma pustymi witrynami zlikwidowanych sklepów.

Przeczytaj też: Miasta 15-minutowe - co to jest? Definicja, przykłady i korzyści

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: miasta | Podziemia | podziemne miasto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy