Reklama

Ekstremalne prasowanie – najdziwniejszy sport świata?

Fanów sportów ekstremalnych z pewnością na tym świecie nie brakuje tak samo jak ludzi eleganckich, którzy aż nad wyraz dbają o swój wygląd i nigdy nie spotkamy ich w pomiętej koszuli. Naturalną koleją rzeczy niewielka część osób zalicza się dwóch wspomnianych wyżej grup. To właśnie dzięki nim powstał najdziwniejszy sport na świecie – ekstremalne prasowanie.

- Niebezpieczny sport, który łączy w sobie emocje ekstremalnej aktywności na świeżym powietrzu z satysfakcją, jaką daje dobrze wyprasowana koszula - właśnie tak opisywany jest nietypowy sport, jakim jest ekstremalne prasowanie.

Ekstremalne prasowanie - historia

Trzeba przyznać, że brzmi to jak dobry żart i ciężko w ogóle uwierzyć, że ktoś wpadł na aż tak ekscentryczny pomysł. Co więcej, później musieli znaleźć się kolejni śmiałkowie, którzy kultywowali nietypową tradycję.

Co najciekawsze, właśnie tak powstało ekstremalne prasowanie. Był to żart, który następnie został podchwycony przez innych i ostatecznie stał się pełnoprawną dyscypliną sportową, która do dzisiaj inspiruje całą masę śmiałków z całego świata.

Reklama

Wszystko zaczęło się w 1980 roku, kiedy podczas biwaku w brytyjskim Parku Narodowym Yorkshire Dales niejaki Tony Hiam zaczął humorystycznie naśladować swojego szwagra, który nawet podczas takiego wypadu miał ze sobą sprzęt do prasowania, którego regularnie używał.

Hiam, chcąc pokazać, jak bardzo pozbawione sensu są działania jego powinowatego, zaczął prasować przy nim w najbardziej nietypowych miejscach takich jak zatłoczone punkty widokowe, kolejki na lotniskach czy nawet na szczycie budki telefonicznej.

Od tej pory mężczyzna niemal zawsze nosił przy sobie deskę i żelazko, dzięki czemu często miał okazję do swojego performance’u. Oczywiście za każdym razem wywoływał on przedziwne spojrzenia u postronnych osób.

Pod koniec XX wieku na podobny pomysł wpadł Phil Shaw, który w 1999 roku wyruszył w międzynarodową trasę promującą nowy rodzaj aktywności fizycznej. Ekstremalne prasowanie zyskało fanów na całym świecie, dzięki czemu już 2002 roku odbyły się inauguracyjne mistrzostwa świata w tej dyscyplinie.

Ekstremalne prasowanie - niezwykłe wyczyny

W ciągu kilkudziesięcioletniej historii ekstremalnego prasowania sportowcy z całego świata wielokrotnie dokonywali niezwykłych wyczynów, dzięki którym na stałe zapisali się w annałach dyscypliny.

W 2003 roku John Roberts i Ben Gibbons udali się wraz z zestawem do prasowania do bazy pod Mount Everestem, aby dokonać jedynego w swoim rodzaju ekstremalnego prasowanie 5440 metrów nad poziomem morza.

- Na początku traktowaliśmy to jako żart, ale potem wdarliśmy się do jego domu (Robertsa - przyp. red.), zabraliśmy deskę do prasowania i pojechaliśmy do Nepalu - powiedział Ben Gibbons.

- To była ciężka praca. Przeszliśmy 300 kilometrów przez 17 dni, aby dostać się do bazy, co było trudne z dodatkowym ciężarem, ale miejscowi cieszyli się, że nas widzieli. To była świetna zabawa - dodał.

- Wiedzieliśmy, że jedzie do Nepalu i kilka razy mówił o prasowaniu, ale myśleliśmy, że żartuje - wspominała matka Bena Gibbonsa.

W 2011 roku 173 nurków z holenderskiego Oss pobiło rekord świata w jednoczesnym prasowaniu pod wodą. Każdy z nich z własną deską i własnym żelazkiem prasował przez co najmniej 10 minut. Co ciekawe, poprzedni rekord należał do Polaków i został pobity rok wcześniej w Olsztynie.

- Pokazaliśmy, że są jeszcze pozytywnie zakręceni ludzie, których w tym poważnym na co dzień życiu stać na odrobinę szaleństwa - mówił Daniel Maluchnik, ówczesny rekordzista.

Ekstremalne prasowanie - inspiracja dla innych sportów

Dzięki światowemu sukcesowi ekstremalnego prasowania wiele osób próbowało stworzyć podobne dyscypliny sportowe takie jak ekstremalne odkurzanie czy ekstremalne granie na wiolonczeli. W 2012 roku trzech śmiałków przebiegło nawet maraton wraz ze swoimi instrumentami muzycznymi, grając na nich okazjonalnie.

Oczywiście nietypowych sportów jest o wiele więcej i zapewne życia nam nie starczy, aby wypróbować każdy z nich. Dla rozwoju intelektualnego polecamy w wolnych chwilach wypróbować szachoboks, a zimą nic innego jak wyścigi na wokach. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy