Reklama

Poślubić seks-robota, czyli inteligentna maszyna lepsza niż żywy partner?

Koncepcja romantycznych związków ludzi i robotów nie jest nam obca, bo literatura czy filmy science fiction eksplorują ją od lat, ale jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, by kiedykolwiek wyszła poza te ramy. Dziś nie jesteśmy już tego tacy pewni, bo w obliczu błyskawicznego rozwoju sztucznej inteligencji życie z robotem nie wydaje się już takie nieprawdopodobne.

Koncepcja romantycznych związków ludzi i robotów nie jest nam obca, bo literatura czy filmy science fiction eksplorują ją od lat, ale jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, by kiedykolwiek wyszła poza te ramy. Dziś nie jesteśmy już tego tacy pewni, bo w obliczu błyskawicznego rozwoju sztucznej inteligencji życie z robotem nie wydaje się już takie nieprawdopodobne.
Ślub z robotem? W przyszłości to może być norma /123RF/PICSEL

Sprzątają, przenoszą ciężkie paczki, operują, gotują, parzą kawę, przypominają o ważnych spotkaniach... roboty są obecne w naszych życiach od dawna, ale dopiero w ostatnich latach zaczęliśmy myśleć o nich inaczej niż tylko jak o ułatwiających życie pomocnikach. Za sprawą filmów czy literatury science-fiction, które coraz bardziej przypominają naszą rzeczywistość niż odległą przyszłość, powoli oswajamy się z myślą, że już niedługo roboty mogą stać się dla nas życiowymi partnerami.

Cyborgi tańczące na rurze i seks-roboty

I nie chodzi tu tylko o seks-roboty, za sprawą których można zaspokoić swoje potrzeby fizyczne, choć rozwój tej branży jest wręcz niewiarygodny i warto zwrócić na niego uwagę. Podczas 50. rocznicowych targów Consumer Electronics Show (CES) w Las Vegas mogliśmy zobaczyć m.in. roboty tańczące na rurze, które dały nam przedsmak tego, jak może wyglądać przyszłość. W tym przypadku mowa jest o cybernetycznych konstrukcjach, które prezentują się dokładnie tak, jak się można tego spodziewać, czyli jak połączenie metalu, przewodów i śrubek, ale nietrudno wyobrazić sobie, jak zmieniłby się odbiór tych robotów-striptizerek, gdyby zostały "ubrane w ludzką skórę".

Reklama

Choćby taką, jaką producenci stosują na zaawansowanych seks-robotach, które za cenę kilkunastu/kilkudziesięciu tysięcy dolarów zapewniają "prawdziwe" odczucia i przekonały do siebie miliony użytkowników.

Już w 2017 roku mówiło się o początkach nowej orientacji seksualnej, czyli digiseksualności, szczególnie w obliczu coraz powszechniejszego w Azji zjawiska zastępowania prawdziwych partnerów robotami (szacunki z 2019 roku mówią o 12 mln sprzedanych robotycznych partnerek seksualnych). Wystarczy przypomnieć historię Zhenga Jiajia, czyli chińskiego inżyniera AI, który poślubił samodzielnie skonstruowaną robotyczną partnerkę podczas ceremonii z udziałem swojej matki i przyjaciół... i nie był to odosobniony przypadek.

Kobieta idealna? Chociaż większość tego typu konstrukcji to tworzywo sztuczne, które może się pochwalić inteligencją na poziomie... kosiarek czy odkurzaczy automatycznych, to na forach internetowych nie brakuje wpisów, że tak, bo nigdy nie narzeka, nie ma o nic pretensji, nie boli jej głowa i zawsze ma ochotę na zabawę. Jak przekonują specjaliści, to bardzo niepokojące zjawisko można łatwo wyjaśnić - lubimy maksymalnie ułatwiać sobie życie. Związek z seks-robotem jest po prostu mniej wymagający i pozbawiony wszystkich trudności relacji międzyludzkich - zamiast znów zadawać sobie trud znalezienia bliskiego człowieka, ryzykując zranienie czy odrzucenie, zaufania mu i ułożenia sobie z nim życia, wystarczy pamiętać o naładowaniu baterii.

Seks-roboty dostają rozum...

I wiele wskazuje na to, że w przyszłości coraz częściej będziemy oglądać takie związki. Po pierwsze, żyjemy w czasach, kiedy silnie cenimy sobie niezależność, więc coraz popularniejsze są relacje na odległość czy takie, w których mieszka się osobno i zupełnie inaczej odbieramy poczucie bliskości z drugim człowiekiem.

Co więcej, eksperci wskazują, że popularność aplikacji do randkowania w sieci, choć teoretycznie pomagać ma w znalezieniu partnera, w rzeczywistości sieje spustoszenie w zdrowiu psychicznym, potęgując uczucie samotności i zmniejszając poczucie własnej wartości, więc coraz więcej osób będzie skłonnych szukać robo-alternatywy i ok. 2050 roku ma być to już standard.

Szczególnie że roboty właśnie przestają być tylko seks-lalkami i stają się zaawansowaną sztuczną inteligencją w robotycznym ciele, która nie tylko zaczyna przypominać człowieka, ale i z którą można porozmawiać na poważne tematy.

Kilka miesięcy temu głośno zrobiło się o pracowniku Google, który przekonywał, że sztuczna inteligencja firmy, a mianowicie chatbot LaMDA, zaprojektowany do prowadzenia konwersacji, zyskał świadomość. W zapisach rozmów przeprowadzonych przez inżyniera z programem możemy przeczytać, że AI odczuwa takie emocje, jak przyjemność, radość, miłość, smutek, depresję, zadowolenie, złość i wiele innych.

I choć eksperci odrzucili twierdzenia Blake’a Lemoine’a, sugerując, że nie ma żadnych dowodów potwierdzających zyskanie przez AI świadomości, to możliwości sztucznej inteligencji w zakresie prowadzenia rozmów są niezwykłe - z łatwością tworzy ona wiarygodne odpowiedzi na trudne pytania, nie wiedząc nawet, co oznaczają (inżynier Google rozmawiał z nią o religii, świadomości, prawach robotów itd.). Jeśli więc "ubierzemy" ją w humanoidalną formę, uzyskamy robota bardzo wiernie imitującego człowieka, który dla wielu osób może być potencjalnym partnerem do życia.

... i atrakcyjne czujące ciało

Jakby tego było mało, naukowcy z California Institute of Technology poinformowali niedawno o swoim przełomowym wynalazku, a mianowicie możliwej do drukowania czującej skórze, dzięki której roboty mają zyskać zmysł dotyku podobny do naszego. Skóra jest wykonana z hydrożelu, który ma za zadanie upodabniać palce robotów do ludzi, gdzie znajdują się czujniki pozwalające na odczuwanie otaczającego środowiska.

I choć ich badaniom nie przyświecał cel stworzenia bardziej zaawansowanych seks-robotów, ale narzędzia do wykrywania temperatury i niebezpiecznych substancji, to branża szybko zwróciła uwagę na to rozwiązanie. Oznacza ono bowiem, że w przyszłości roboty będą nie tylko chodzić, poruszać się i mówić, ale i reagować na dotyk człowieka, wiernie symulując fizyczną relację.

Jeśli połączymy to wszystko w całość, dostaniemy naprawdę atrakcyjny i kuszący dla wielu osób obraz robota, z którym można iść przez życie... nawet jeśli eksperci alarmują, że nie powinniśmy dopuścić do tego, żeby AI zastąpiło nam drugiego człowieka, bo w efekcie staniemy się jeszcze bardziej samotni.

Mówiąc krótko, wraz z rozwojem sztucznej inteligencji i nowych technologii relacja człowiek-maszyna staje się coraz bardziej złożona -  coś, co znaliśmy do tej pory tylko z science fiction, zaczyna dziać się na naszych oczach. I chociaż w najbliższej przyszłości najpewniej nie spotkamy ludzko-robotycznej pary na romantycznej kolacji w restauracji, to związki z AI w domowym zaciszu nie powinny nikogo dziwić... dzieją się tu i teraz... no bo kto zna nas lepiej niż nasze smart urządzenia, które stają się coraz inteligentniejsze?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy