Reklama

Propaganda - prawdziwe pole walki XXI wieku

Słowa mają większą moc niż czyny – to zdanie zapewne słyszała większość z nas. W przypadku propagandy wydaje się mieć ono wyjątkowo trafne przesłanie. Dlaczego mielibyśmy kogoś bić i zastraszać dla osiągnięcia korzyści, skoro możemy mu po prostu wmówić, że sytuacja wygląda zgoła inaczej, a my jesteśmy najprawdziwszymi wybawicielami?

W Polsce o propagandzie zaczęto w ostatnich latach mówić coraz częściej. Nieetyczne działania dziennikarzy i polityków spowodowały, że coraz więcej osób zaczęło zastanawiać się nad negatywnymi konsekwencjami takich czynów.

Dzięki kształtowaniu poglądów całych mas jesteśmy w stanie w łatwy sposób nimi sterować. Nikt z nas nie chciałby przecież opuścić najwspanialszego miejsca na całej planecie. Nawet gdybyśmy znajdowali w beznadziejnej sytuacji, nie podjęlibyśmy żadnych kroków ku temu, by to zmienić, bo po prostu nie mielibyśmy o tym bladego pojęcia.

Reklama

Adekwatnie gdybyśmy znaleźli się w sytuacji zagrożenia, próbowalibyśmy za wszelką cenę z niej wyjść. Moglibyśmy zaatakować najbardziej miłosierną osobę na świecie chcącą nam pomóc, tylko dlatego że mielibyśmy o niej całkowicie inne zdanie. Właśnie z tego powodu jesteśmy tak chętnie manipulowani.

Co ciekawe, sam wyraz "propaganda" miał pierwotnie zupełnie neutralne znaczenie. Dopiero w XX wieku zaczęto go konotować całkowicie negatywnie, co miało związek z rozkwitem rywalizacji politycznej. Natomiast formy tego zjawiska są oczywiście stare jak świat i sięgają czasów sprzed naszej ery.

O sile propagandy przekonano się doskonale w trakcie I wojny światowej, podczas której Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Niemcy używały przeróżnych technik do wpływania na poglądy swojego narodu. Głównie demonizowano wroga, zachęcając równocześnie do pomocy w słuszności swojej sprawy.

Książki, plakaty, filmy, broszury rozpowszechniano wówczas na olbrzymią skalę. Pod wrażeniem tych działań znaleźli się niemal wszyscy łącznie z zaczynającym swoją karierę polityczną Adolfem Hitlerem, który podzielał opinię, że jednym z głównych powodów klęski jego narodu była właśnie brytyjska propaganda.

Kilkanaście lat później Austriak stał się prawdziwym mistrzem socjotechnik, a stworzone przez niego Ministerstwo Propagandy i Oświecenia Publicznego, stało się bronią mocniejszą od dziesiątek tysięcy czołgów.

- Istota propagandy polega na tym, by tak szczerze, tak intensywnie przekonywać ludzi do idei, że w końcu ulegną jej całkowicie i już nigdy nie będą mogli od niej uciec - pisał Joseph Goebbels, szef wspomnianego ministerstwa.

O tym, jak wielki wpływ odegrały później te czynności, doskonale świadczy fakt, że do dzisiaj większość osób nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego cały naród niemiecki aprobował przeróżne okrutne działania odbywające się w trakcie II wojny światowej. Choć prawdą jest, że gdybyśmy my znaleźli się na ich miejscu, zachowywalibyśmy się dokładnie tak samo.

Propaganda jest o tyle niebezpieczna, że w dzisiejszych czasach jesteśmy nią zalewani z każdej strony, często nie mając o tym pojęcia. Choć kojarzy nam się ona zazwyczaj z władzami kraju, nie oznacza to, że jej źródłem nie mogą być prywatne media, przedsiębiorstwa, organizacje czy ruchy społeczne.

Media społecznościowe są obecnie zalewane fake newsami, które rozpowszechniają się o wiele szybciej niż prawdziwe informacje. Czasami ciężko nam dotrzeć do tych rzetelnych, sprawdzonych źródeł wiedzy z powodu natłoku fałszywych lub nieaktualnych komunikatów. Samo zweryfikowanie prawdziwości niektórych wiadomości graniczy z cudem.

Gdy pod koniec lat 30. XX wieku Niemcy chciały osiągnąć pewne korzyści, posłużyły się formą propagandy, jaką była prowokacja gliwicka, by usprawiedliwić swoją przyszłą agresję. Dzisiaj do osiągnięcia celu żadna agresja nie jest potrzebna, gdyż propaganda robi całą robotę.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy