Reklama

W Montanie z nieba spadło ponad 11 000 ptaków

Ponad 11 000 ptaków spadło z nieba po dramatycznym gradobiciu, które dokonało spustoszenia w stanie Montana.

W Montanie dość często dochodzi do gradów wielkości piłek baseballowych, które regularnie niszczą pola i wybijają okna. Tym razem opady były znacznie poważniejsze, bo biologowie musieli zbierać "martwe kaczki i ptaki lądowe z połamanymi skrzydłami, rozbitymi czaszkami i uszkodzonymi wnętrznościami". To właśnie zwierzęta stały się ofiarami potężnego gradobicia.

Opublikowane zdjęcia pokazują linię brzegową Big Lake Wildlife Management Area. Prawie 1/3 ptaków została zabita lub ranna podczas burzy, podczas której prędkość wiatru sięgała 112 km/h. Biolog Justin Paugh twierdzi, że wśród żywych ptaków zaobserwowanych na jeziorze 5 proc. kaczek i do 40 proc. pelikanów oraz kormoranów wykazuje oznaki zranienia lub uszkodzenia ciała.

Big Lake Wildlife Management Area to obszar podmokły i sezonowe jezioro, które zapewnia miejsce lęgowe dla dziesiątków wędrownych gatunków ptaków lądowych i wodnych, w tym kaczek, gęsi, kormoranów, pelikanów i mew. Obszar zajmuje powierzchnię około 4000 akrów.

Gradobicie dotknęło nawet 13 000 ptaków wodnych i przybrzeżnych, a większość z nich została wyrzucona na brzeg. Te, które wciąż żyją, prawdopodobnie wkrótce dokończą żywota. Tak duża liczba gnijących zwłok zwierzęcych niepokoi urzędników przed potencjalnym rozprzestrzenianiem się chorób.

Justin Paugh przekonuje jednak, że jezioro nadal jest "żywe". Konieczne jest jednak monitorowanie sytuacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL