Reklama

Polała się krew. Skoczył na główkę do zamarzniętego stawu

O morsowaniu mówi ostatnio cały świat. Wszędzie możemy natknąć się na różne poradniki lub poczytać o zdrowotnych zaletach tej praktyki. Jednak wciąż nie brakuje osób, które przerażają swoją nieodpowiedzialnością. Dlaczego nie warto skakać na główkę do zamarzniętego stawu? Odpowiedź na to pytanie poznał zawodnik MMA - Merab Dvalishvili.

Kilka dni temu media rozpisywały się o lekkomyślnym morsowaniu Artura Szpilki, które o mało nie skończyło się tragicznie. Polski bokser wskoczył pod skosem do przerębla i gdy próbował wypłynąć na powierzchnię na jego drodze stanęła gruba warstwa lodu.

Szczęśliwie po kilku sekundach znalazł wyjście, ale zdążył już wystraszyć osoby mu towarzyszące. Na morsowanie w podobnym stylu zdecydował się zawodnik UFC - Merab Dvalishvili.

Po treningu i bieganiu po parku postanowił zwieńczyć dzień skokiem do zamarzniętego stawu. Myślał, że nie czeka go tam nic poza śniegiem i wodą, jednak niemiłą niespodziankę sprawiły mu tafle lodu i gałęzie drzew.

Reklama

"Jak tylko przebiłem się przez lód, poczułem, że moja skóra odpada. Ale nic bardziej nie bolało niż moment zszywanie mojej skóry" - skomentował na swoim Instagramie.

"Teraz jest już wszystko w porządku... czuję się świetnie" - dodał.

Potyczka z lodem była pierwszą przegraną Gruzina od 21 kwietnia 2018 roku, kiedy przegrał walkę z Rickym Simonem przez poddanie. Tym razem możemy mówić o technicznym nokaucie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy