Reklama

Wulkany - im większa cisza, tym silniejsza erupcja

O wulkanach często myśli się jak o śpiących gigantach, które atakują bez żadnego ostrzeżenia. Ale nawet najspokojniejsze wulkany w rzeczywistości wykazują symptomy sugerujące, że może zbliżać się erupcja. Co ciekawe - im dłuższy okres spokoju, tym do większej katastrofy może dojść.

Zespół naukowców rozłożył sieć czujników wokół aktywnego wulkanu Telica w Nikaragui, by zebrać jak najbogatszy zestaw danych z sekwencji erupcji. Uczeni odkryli, że wulkan zachowywał się wyjątkowo cicho tuż przed wybuchem.

- Jest to przysłowiowa cisza przed burzą. Wisienką na torcie jest fakt, że możemy czerpać wiedzę z tych cichych okresów i prognozować, jakie ilości energii zostaną uwolnione - powiedziała Diana Roman, wulkanolog z Carnegie Institution for Science.

W przeciwieństwie do uśpionych wulkanów, które wykazują zmiany w aktywności sejsmicznej zanim dojdzie do erupcji, dostrzeżenie zmian w obrębie aktywnego już wulkanu jest znacznie trudniejsze. Jest to konsekwencją faktu, że wykazują one znacznie większą aktywność sejsmiczną, co utrudnia ustalenie punktu odniesienia dla względnego spokoju.

To tak, jakby oglądać dwie śpiące osoby i próbować zgadnąć, która jako pierwsza się obudzi. Uczeni prześledzili 50 eksplozji w okresie erupcji wulkanu Telica i odkryli, że 35 z tych przypadków była poprzedzona okresami względnego spokoju trwającymi co najmniej pół godziny. Z drugiej strony, tylko 2 incydenty z 50 zdarzyły się bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Okresy spokoju poprzedzające erupcję mogą mieć różną długość - od 6 minut do nawet 10 godzin.

Im dłuższe ciche okresy aktywnego wulkanu, tym potężniejsza może być erupcja. Najnowsza metoda pomiarowa może zostać wykorzystana do tworzenia krótkoterminowych ostrzeżeń o erupcjach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy