Reklama

Lenistwo mamy w genach?

Jak dowodzą uczeni na predyspozycje do uprawiania sportu i dbania o własną kondycję mają wpływ posiadane przez nas geny. Według badań, chęć do ćwiczeń w dużej mierze zależy od tego czy aktywny... był nasz przodek sprzed dziesięciu pokoleń!

Do takich wniosków doszli naukowcy z uniwersytetu w Missouri po przeprowadzeniu eksperymentu na szczurach. Podzielili oni gryzonie na dwie grupy - "aktywną", której członkowie wręcz przepadali za bieganiem w kołowrotku i "leniwą" ze szczurami niechętnymi do ćwiczeń.

W ten sposób przebadano dziesięć pokoleń tych zwierząt - zaznaczmy, iż rozmnażały się one tylko w obrębie wydzielonych grup. Okazało się , że najmłodsi potomkowie pierwszej generacji leniuchów byli... blisko dziesięć razy mniej aktywni od swoich przodków. Z kolei najświeżsi ze "sportowców" nadal nie widzieli życia poza kołowrotkiem.

Reklama

Jak podkreśla autor badań, doktor Frank Booth, zwierzęta nie były w żaden sposób nagradzane bądź karane za swoje zachowanie.

-Tylko od gryzoni zależało czy wejdą do kołowrotka i zaczną na nim biegać - mówi uczony.

Według naukowców wyniki tych badań możemy przełożyć na zachowania ludzi, ale nie oznacza to, że część z nas jest  "zniewolona" przez posiadane geny.

Po prostu niektórzy potrzebują silniejszej motywacji do podjęcia wysiłku fizycznego. Mamy dla was trzy skuteczne rady jak pomóc samemu sobie w walce z "wrodzonym" lenistwem.

Przypominaj o ćwiczeniach... sobie samemu

Oczywiście, że każdy kto rozpoczyna długofalowy trening ma zakodowaną w głowie informację, że danego dnia powinien ćwiczyć. Jednakże sama świadomość może nie wystarczyć. O wiele lepiej działa "zewnętrzne" przypomnienie o treningu np. w formie notatki na lodówce, ustawionego alarmu w telefonie komórkowym lub e-maila.

Według badań przeprowadzonych na uniwersytecie Clayton State "przypominajki" sprawiają, że ćwiczymy częściej i efektywniej niż osoby mające wszystko "w głowie" - i to aż o 50%.

Śledź swoje postępy

Nie ma nic gorszego niż ćwiczenia bez "widocznego" efektu. Dlatego niezwykle ważne jest, abyśmy byli świadomi poprawy naszej formy. Dla przykładu: robiąc regularnie pompki warto zapisywać, ile powtórzeń jesteśmy w stanie wykonać w jednej serii i co jakiś czas sprawdzać jak poprawiają się nasze wyniki. Rosnące cyfry w kolejnych tygodniach są doskonałymi motywatorami do dalszego dbania o kondycję.

Warto zaznaczyć, że zapisków nie musimy prowadzić sami. Wystarczą do tego darmowe aplikacje na smarfony, które nie tylko same wyznaczą porę treningu (i w odpowiedni sposób o niej przypomną), ale również z iście aptekarską precyzją będą monitorowały osiągane przez nas wyniki. Z najlepszymi tego typu programami możecie zapoznać się w specjalnym zestawieniu.

Wyznaczaj sobie krótkoterminowe wyzwania

Ta porada bezpośrednio łączy się z poprzednimi. Pomyśl o krótkich, ale odpowiednio angażujących cię wyzwaniach związanych z ćwiczeniami, które będziesz w stanie wykonać w ciągu najbliższego tygodnia. Mogą to być zadania w stylu "codzienne rozciąganie zaraz po pobudce", "bezalkoholowy tydzień" lub "siedem dni ze zdrowymi obiadami".

Ważne jest, abyś był dla siebie surowy i nie wymyślał żadnych wymówek - w końcu sam nie dasz się okłamać, prawda? Z kolei zaliczone wyzwanie to oczywiście powód do dumy i same plusy dla twojego zdrowia i samopoczucia.

Załóż się!

Straty są bolesne, co potwierdzają uczeni. A skoro nie chcemy tracić, to jeszcze mocniej się staramy. Ten "mechanizm" warto wykorzystać przy ćwiczeniach, na przykład zakładając się z bliską osobą o przejęcie któregoś z domowych obowiązków. Ucieczka od sobotniego sprzątania mieszkania za wykonany w stu procentach "plan tygodniowy"? Dlaczego nie.

Odradzamy jedynie zakładania się o pieniądze. No chyba, że nie boicie się "popłynąć" na walce z lenistwem o szczupłą sylwetką.

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy