Dyskusja o porno

W Wielkiej Brytanii rozgorzała dyskusja na temat pornografii w Internecie po wystąpieniu jednej, wywodzącej się z partii konserwatywnej, członkini tamtejszego Parlamentu.

W Wielkiej Brytanii rozgorzała dyskusja na temat pornografii w Internecie po wystąpieniu jednej, wywodzącej się z partii konserwatywnej, członkini tamtejszego Parlamentu.

W Wielkiej Brytanii rozgorzała dyskusja na temat pornografii w Internecie po wystąpieniu jednej, wywodzącej się z partii konserwatywnej, członkini tamtejszego Parlamentu.

Motywy, które kierowały Claire Perry (bo tak nazywa się owa pani) są jasne, patrząc na zatrważające statystyki. Otóż badania pokazują, że jedno na trzy dzieci poniżej 10. roku życia widziało materiały pornograficzne w Internecie. Z kolei wśród młodzieży w wieku  14-16 lat aż 4/5 przyznaje się do regularnego oglądania treści przeznaczonych dla dorosłych użytkowników sieci.

Reklama

Perry, która sama jest matką trójki dzieci, porównuje sytuację do kontrolowania treści występujących w mediach tradycyjnych, takich jak gazety czy telewizja - które udaje się rządowi skutecznie trzymać w ryzach.  Twierdzi ona, iż to brytyjscy dostawcy internetu powinni zająć się stworzeniem systemu weryfikacji wieku, który byłby wymagany przy jakichkolwiek treściach pornograficznych, nieważne z jakiego pochodzą źródła.

Pytanie jakie należy zadać - czy jest to w ogóle wykonalne, i czy obecne rozwiązania nie są wystarczające? Owszem, jeśli chodzi o 3-letnie dzieci, które przez przypadek dostaną się w miejsce w które nie powinny, przycisk "TAK, MAM 18 LAT" wydaje się właściwym rozwiązaniem. Jednak nie sądzę, aby napalonego nastolatka miało pokonać jedno kliknięcie. Na razie sprawa pozostaje jednak w sferze dyskusji i nie wygląda na to aby rząd zamierzał się na poważnie zająć tym problemem. Może to i dobrze, bo kto z nas nie przeglądał kiedyś potajemnie "świerszczyków".

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy