Fukushimę czyszczą bezdomni?

Czyszczenie okolic uszkodzonej podczas trzęsienia ziemi i tsunami w 2011 roku elektrowni atomowej Fukushima zająć ma dziesiątki lat i pochłonie przy tym setki miliardów jenów. A gdzie pojawiają się duże pieniądze, pojawia się także przestępczość zorganizowana. Jak donoszą tamtejsze media - wśród podwykonawców zajmujących się sprzątaniem radioaktywnego bałaganu pojawiły się firmy sterowane przez yakuzę, które werbują do brudnej roboty bezdomnych.

Czyszczenie okolic uszkodzonej podczas trzęsienia ziemi i tsunami w 2011 roku elektrowni atomowej Fukushima zająć ma dziesiątki lat i pochłonie przy tym setki miliardów jenów. A gdzie pojawiają się duże pieniądze, pojawia się także przestępczość zorganizowana. Jak donoszą tamtejsze media - wśród podwykonawców zajmujących się sprzątaniem radioaktywnego bałaganu pojawiły się firmy sterowane przez yakuzę, które werbują do brudnej roboty bezdomnych.

Czyszczenie okolic uszkodzonej podczas trzęsienia ziemi i tsunami w 2011 roku elektrowni atomowej Fukushima zająć ma dziesiątki lat i pochłonie przy tym setki miliardów jenów. A gdzie pojawiają się duże pieniądze, pojawia się także przestępczość zorganizowana. Jak donoszą tamtejsze media - wśród podwykonawców zajmujących się sprzątaniem radioaktywnego bałaganu pojawiły się firmy sterowane przez yakuzę, które werbują do brudnej roboty bezdomnych.

W zeszłym roku aż trzykrotnie udało się aresztować gangsterów próbujących zinfiltrować legalnie działającą firmę Obayashi Corp. (która jest drugą co do wielkości firmą budowlaną w Kraju Kwitnącej Wiśni) i wysyłać do prac przy czyszczeniu elektrowni i okolic nielegalnych pracowników. Większość takich przypadków z pewnością jednak umyka niezauważona, bo skala przedsięwzięcia jest trudna do wyobrażenia.

Reklama

Czyszczeniem okolic Fukushimy zajmują się bowiem aż 733 firmy, spośród których - jak udało się teraz odkryć - aż 56 nie posiada wymaganych zezwoleń, a pięć nawet oficjalnie nie istnieje.

Ale zatrudnianie osób bezdomnych czy po prostu zdesperowanych nie jest tylko domeną gangsterów. Także legalnie działające firmy sięgają po kogo się tylko da, bo za prace przy czyszczeniu płacą one minimalną pensję (równowartość 60 dolarów dziennie), a trzeba pamiętać, że polega ona na przebywaniu przez długi czas w bardzo niebezpiecznych warunkach zatem trudno o jakichkolwiek chętnych do jej wykonywania.

Oczywiście samo zatrudnianie osób bezdomnych nie jest niczym złym, lecz wątpić można czy mogą one liczyć na odpowiednie wyposażenie i środki ochronne, a zatem za parę lat możemy usłyszeć o rzeszach Japończyków cierpiących z powodu chorób związanych z promieniowaniem.

Źródło:

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy