Lek na malarię wywołuje zmiany w mózgu

Powracający z misji w egzotycznych krajach żołnierze często wracają z bardzo groźnym zespołem stresu pourazowego, jednak okazuje się, że może być on wynikiem nie samej nerwowej sytuacji na polu walki, ale leków przeciw malarii.

Powracający z misji w egzotycznych krajach żołnierze często wracają z bardzo groźnym zespołem stresu pourazowego, jednak okazuje się, że może być on wynikiem nie samej nerwowej sytuacji na polu walki, ale leków przeciw malarii.

Powracający z misji w egzotycznych krajach żołnierze często wracają z bardzo groźnym zespołem stresu pourazowego, jednak okazuje się, że może być on wynikiem nie samej nerwowej sytuacji na polu walki, ale leków przeciw malarii.

Już od lat pojawiają się informacje o tym, że meflokina (rynkowa nazwa Lariam) - lek przeciwmalaryczny, który skutecznie zabija pasożyty wywołujące tę chorobę - może wywoływać problemy psychiczne, a ostatnio udało się to potwierdzić w przypadku żołnierza, który odbywał służbę w Afryce.

Okazało się, że zwiększony poziom agresji, bezsenność, nocne koszmary czy nawet problemy z pamięcią nie są wcale wynikiem stresu pourazowego, lecz są objawem toksycznego działania właśnie tego leku. I co najgorsze - występują one nawet długie lata po tym, jak przestaniemy ów lek zażywać.

Reklama

Oznacza to dwie rzeczy - po pierwsze wojsko powinno przestać tak ochoczo stosować meflokinę, a po drugiej należałoby ponownie wrócić do weteranów, którzy powrócili z zagranicznych misji z objawami stresu pourazowego. Być może bowiem podstawa ich problemów leży zupełnie gdzie indziej.

Źródło: , Zdj.:PD

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama