Piraci hakują armatorów

Piraci grasujący po morzach nie są już grupą niewykształconych i prostych rabusiów. Jak się okazuje nauczyli się oni całkiem niezłych sztuczek - w raporcie Data Breach Digest przygotowanym przez Verizon opisane zostały bowiem przypadki hakowania armatorów by wiedzieć dokładnie co który statek przewozi i wybrania idealnego celu.

Piraci grasujący po morzach nie są już grupą niewykształconych i prostych rabusiów. Jak się okazuje nauczyli się oni całkiem niezłych sztuczek - w raporcie Data Breach Digest przygotowanym przez Verizon opisane zostały bowiem przypadki hakowania armatorów by wiedzieć dokładnie co który statek przewozi i wybrania idealnego celu.

Piraci grasujący po morzach nie są już grupą niewykształconych i prostych rabusiów. Jak się okazuje nauczyli się oni całkiem niezłych sztuczek - w raporcie Data Breach Digest przygotowanym przez Verizon opisane zostały bowiem przypadki hakowania armatorów by wiedzieć dokładnie co który statek przewozi i wybrania idealnego celu.

Piratom nie zależy już bowiem na porywaniu całych jednostek - prowadzi to do problematycznych sytuacji w stylu tych przedstawionych w filmie Kapitan Philips, długie tygodnie przetrzymywania zakładników, groźba ich zbrojnego odbicia przed zapłaceniem okupu i tak dalej. Dlatego morscy rabusie wolą dziś wpaść szybko na statek, sterroryzować załogę, ukraść najbardziej wartościowy towar i ulotnić się z nim tak szybko jak się pojawili - tak jest dla nich dużo łatwiej i przede wszystkim bezpieczniej.

Reklama

Na razie piraci nie są jeszcze najlepszymi hakerami - nie wykorzystywali oni proxy i nie szyfrowali swoich połączeń, a także nie byli w stanie włamać się tak głęboko do informatycznych systemów jakby chcieli, ale można domyślać się, że skoro ta metoda jest dla nich lepsza to z czasem wyszkolą się oni także w informatyce, dlatego armatorzy muszą lepiej zadbać o swój towar także w cyfrowym świecie.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy