Polska niszczy ideę MMA?

Podczas gdy większości osobom powoli już udaje się zapomnieć o kompromitacji Polski na światowym rynku MMA (zamieszanie z werdyktem ostatniej walki Pudziana), tak już chyba szykuje nam się kolejna scena, która będzie idealną szansą dla zagranicznych mediów do pośmiania się naszych rodzimych federacji. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się panowie z MMA Attack!

Podczas gdy większości osobom powoli już udaje się zapomnieć o kompromitacji Polski na światowym rynku MMA (zamieszanie z werdyktem ostatniej walki Pudziana), tak już chyba szykuje nam się kolejna scena, która będzie idealną szansą dla zagranicznych mediów do pośmiania się naszych rodzimych federacji. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się panowie z MMA Attack!

Podczas gdy większości osobom powoli już udaje się zapomnieć o kompromitacji Polski na światowym rynku MMA (zamieszanie z werdyktem ostatniej walki "Pudziana"), tak już chyba szykuje nam się kolejna scena, która będzie idealną szansą dla zagranicznych mediów do pośmiania się naszych rodzimych federacji. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się panowie z MMA Attack!

Wszyscy doskonale pamiętamy dziwną szopkę, jaka powstała tuż po walce Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thompsonem, gdzie w wyniku pomieszania kartek z punktacją sędziowską ogłoszono zwycięstwo naszego strongmana. Co prawda, , ale niesmak po międzynarodowej wtopie mimo wszystko pozostał.

Reklama

Niewiele było u konkurencji liderującej u nas KSW, czyli organizacji o nazwie MMA Attack. Tam dość szumnie promowano pojedynek Marcina Najmana z Przemysławem Saletą, który miał dać szansę tej organizacji na wyprzedzenie na naszym rynku zhańbionej Konfrontacji Sztuk Walki. Próba ataku na fotel lidera przyniosła jednak tylko jeszcze większe ośmieszenie się MMA Attack, gdyż naprawdę ciężko było nazwać potyczkę Najmana z Saletą jakimkolwiek rzeczywistym pojedynkiem. Zamiast tego internet wypełnił się różnymi parodiami na temat złamanej kości piszczelowej, z których pośmiać się hardo możemy aż do dziś.

Panowie z MMA Attack jednak najwyraźniej nie zamierzają dawać za wygraną i pragną czym prędzej ponownie wystawić się na wielkie pośmiewisko. Organizacja ogłosiła bowiem, że będzie się starała doprowadzić do walki Marcina "Złamanego-Piszczela" Najmana z... Robertem Burneiką! Popularny wśród internautów jest w oczach szefów federacji idealnym kandydatem do tego, by wypromować markę organizacji i zrównać swoje siły z dużo popularniejszym KSW.

Tak, to byłoby chyba idealne zwieńczenie tego, co ostatnio mogliśmy oglądać w naszej TV...

Szkoda tylko, że jeśli ten proceder nie ulegnie choćby najmniejszej zmianie, to już nikt nie będzie chciał do nas przyjechać, żeby spróbować swoich sił z Mamedem Khalidovem, który jest chyba jedynym wojownikiem z polskim paszportem, którym faktycznie mamy szansę pochwalić się przed światem.

Swoją drogą, jesteśmy ciekawi czy obejrzelibyście walkę Burneiki z Najmanem. Dlatego też polecamy wam wzięcie udziału w naszej Czekamy na głosy!

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy