Samobój-marzenie

Zwykle oglądając bramki samobójcze naszej ulubionej drużyny łapiemy się ze wstydu za głowy i czym prędzej rozglądamy się za pilotem od telewizora, chcąc jak najszybciej oszczędzić sobie dalszych katuszy i przełączyć na jakikolwiek inny kanał. Jednak czy zdarzyło wam się zobaczyć taki gol samobójczy, po którym ręce same składałyby się do oklasków?

Zwykle oglądając bramki samobójcze naszej ulubionej drużyny łapiemy się ze wstydu za głowy i czym prędzej rozglądamy się za pilotem od telewizora, chcąc jak najszybciej oszczędzić sobie dalszych katuszy i przełączyć na jakikolwiek inny kanał. Jednak czy zdarzyło wam się zobaczyć taki gol samobójczy, po którym ręce same składałyby się do oklasków?

Zwykle oglądając bramki samobójcze naszej ulubionej drużyny łapiemy się ze wstydu za głowy i czym prędzej rozglądamy się za pilotem od telewizora, chcąc jak najszybciej oszczędzić sobie dalszych katuszy i przełączyć na jakikolwiek inny kanał. Jednak czy zdarzyło wam się zobaczyć taki gol samobójczy, po którym ręce same składałyby się do oklasków?

Dziwna rzecz, o której chcemy wam tu opowiedzieć miała miejsce w Hong Kongu, gdzie miejscowe Citizen rozgrywało swój mecz przeciwko ekipie Sunray Cave JC Sun Hei. Bo choć gospodarze wygrali ten pojedynek w stosunku 3:2, tamtejsi fani futbolu z pewnością najdłużej zapamiętają grę swojego obrońcy Festusa Baise. Dlaczego? Albowiem czarnoskóry defensor popisał się w tym meczu strzałem, o którym marzy chyba niejeden napastnik. Mowa tu o słynnym "scorpion kick", który polega na rzuceniu się do przodu i uderzeniu piłki jedną lub obiema piętami z powietrza. Szkoda tylko, że wspomniany Festus wykonał ten trik nie w tą stronę boiska co trzeba :D

Reklama

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy