Polscy kryptolodzy - bez nich alianci przegraliby wojnę

Wśród historyków badających przebieg II wojny światowej panuje przekonanie, że najważniejszym polskim wkładem do zmagań aliantów z hitlerowskimi Niemcami było rozpracowanie niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. To Polacy jako pierwsi na początku lat 30. XX wieku złamali system kodowy, który innym wywiadom wydawał się nie do rozgryzienia.

Służby wywiadowcze II Rzeczpospolitej i przed Enigmą odnosiły wielkie sukcesy w dziedzinie dekryptażu, np. w 1919 roku polscy kryptolodzy rozpracowali szyfr armii bolszewickiej, co w istotny sposób przyczyniło się do wygranej w bitwie pod Warszawą (wiedziano z przechwyconych depesz, że Budionny nie ruszy na pomoc wojskom Tuchaczewskiego, co pozwoliło wyprowadzić polską kontrofensywę znad Wieprza).

Potem z równą uwagą starano się obserwować, co dzieje się tak na Wschodzie, jak Zachodzie. W połowie 1928 roku polski wywiad ustalił, że Niemcy zaczęli stosować nowy szyfr. Polacy podejmowali próby jego odczytania, lecz rychło stwierdzili, że wszelkie stosowane do tej pory metody są bezskuteczne. Kod o nazwie Enigma nie dawał się złamać.

Nic dziwnego, bo wiadomości nie szyfrował człowiek, lecz... maszyna. Niemiecka armia zastosowała bowiem własną wersję znanej od początku lat 20. wirnikowej maszyny szyfrującej, wynalezionej przez Holendra Hugona Kocha, który skonstruował ją z myślą o zastosowaniu cywilnym, przede wszystkim handlowym (do utajniania korespondencji).

Reklama

Polski wywiad zdecydował, że przeprowadzi na Uniwersytecie Poznańskim tajny kurs kryptologii dla najzdolniejszych studentów matematyki (musieli też znać niemiecki). Wzięło w nim udział ponad 20 osób, wśród nich była trójka, której udało się potem rozgryźć Enigmę: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. To ich, wraz z paroma innymi specjalistami, zatrudniono w poznańskim oddziale Biura Szyfrów polskiego wywiadu.

Zadanie mieli niełatwe - zasada działania Enigmy polegała (w dużym skrócie) na pozornie przypadkowym ustawieniu trzech wirników, ten sam tekst nigdy nie był szyfrowany w ten sam sposób. Kluczem do złamania kodu było ustalenie, w jaki sposób funkcjonują generujące go wirniki. Kryptologom pomogły klasyczne działania wywiadowcze.

Niemcy stosowali Enigmę także w dyplomacji i Polakom udało się przejąć wysłane z Berlina do ambasady w Warszawie urządzenie zatrzymane w składzie celnym. Nim trafiło do adresata, zostało przez specjalistów z "dwójki" starannie obejrzane i skopiowane. Dzięki tym materiałom kryptolodzy z Biura Szyfrów ustalili duże fragmenty księgi kodowej Enigmy i zaczęli czytać depesze niemieckiej floty.

Ale zasadniczy przełom wiąże się z osobą Mariana Rejewskiego, który w grudniu 1932 roku nakreślił schemat wewnętrznych połączeń elektrycznych wirników w niemieckiej maszynie. A ponieważ dysponowano cywilną wersją aparatu, nic nie stało na przeszkodzie, aby wyprodukować własne kopie Enigmy i na nich dekodować przechwycone depesze.

W rezultacie polski wywiad jako jedyny na świecie miał dostęp do ściśle tajnych sekretów nie tylko niemieckiej armii, ale też lotnictwa, marynarki czy SS.

Niemcy oczywiście udoskonalali swój szyfr, zmieniali ustawienia wirników, jednak czytanie tajnych depesz trwało nadal, już w specjalnym, założonym w 1937 roku ośrodku w Pyrach pod Warszawą. Matematycy nie poddali się nawet, gdy do trzech dotychczasowych wirników Niemcy dodali jeszcze dwa, co bardzo skomplikowało szyfr. Rejewski odpowiedział na to tzw. bombą kryptologiczną (połączył sześć maszyn, co przyśpieszyło łamanie kodu).

Latem 1939 roku wojna wisiała na włosku. Kierownictwo polskiego wywiadu postanowiło, że podzieli się tajemnicą Enigmy z francuskimi i brytyjskimi sojusznikami. Obu krajom przekazano po egzemplarzu maszyny. Anglicy stworzyli w niewielkiej miejscowości Bletchley Park potężny ośrodek dekryptażu, zatrudniający tysiące osób. Brytyjscy kryptolodzy pod kierunkiem genialnego matematyka Alana Turinga rozwinęli polskie badania nad Enigmą jako projekt Ultra. A Niemcy do końca wojny nie byli świadomi, że alianci mają dostęp do ich największych tajemnic.

Andrzej Goworski

Śledztwo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama