Reklama

Śmierć na Nanga Parbat. Jak zginął Günther Messner

Reinhold Messner na konferencji prasowej pokazuje but znalezionego po 35 latach na Nanga Parbat brata /ANJUM NAVEED /East News

Reklama

Pięćdziesiąt lat temu - 27 czerwca 1970 roku - Reinhold Messner zdobył pierwszy z ośmiotysięcznych szczytów w drodze do skompletowania Korony Himalajów i Karakorum. Słynny Tyrolczyk na wierzchołek Nanga Parbat wszedł wraz z młodszym bratem. Dwa dni później Günther Messner już nie żył.

Chłopcy od najmłodszych lat chodzili w góry. Mieszkając w Południowym Tyrolu mieli je na wyciągnięcie ręki. Wielkim orędownikiem wspinaczki był też ich ojciec. 

Z Południowego Tyrolu w Himalaje

Ich dzieciństwo dalekie było jednak od sielskiego. Josef Messner zmienił się po powrocie z II wojny światowej, zdarzało się, że na jego humorach cierpieli synowie. Reinhold i Günther spokój odnajdywali w górach.

Młodzi Messnerowie przeszli wiele nowych dróg w Alpach i coraz śmielej spoglądali w kierunku najwyższych gór świata. Starszy o dwa lata Reinhold już wtedy zapowiadał się na świetnego wspinacza, dlatego w 1970 roku dostał zaproszenie na niemiecką wyprawę Karla Herrligkoffera na dziewiczą ścianę Rupal na Nanga Parbat.

Reklama

Tuż przed wyjazdem do składu dołączył również drugi z braci. Kiedy pojawił się wakat, Reinhold, namawiany przez ojca, zaproponował kierownikowi ekspedycji kandydaturę Günthera. Młodszy z Messnerów miał prawie 24 lata i całkiem pokaźny dorobek alpejski.

Nieporozumienia na Nanga Parbat

Karl Herrligkoffer miał obsesję na punkcie dziewiątej najwyższej góry świata. Wyprawa z 1970 roku była już siódmą pod jego kierownictwem. Początkowo jego ekipie szło dobrze. Wspinacze zakładali kolejne obozy i pod koniec czerwca byli gotowi na atak szczytowy.

Na przeszkodzie stanęło im możliwe załamanie pogody. Nie pomogła również rozmowa Reinholda Messnera z kierownikiem wyprawy, którą później każdy z nich wspominał inaczej.

“Alpiniści widzieli z oddali chmury, które zapowiadały bliskie nadejście monsunu. Ponieważ między obozem V a bazą nie było łączności radiowej, Messner zaproponował Herrligkofferowi przekazanie prognozy pogody przy pomocy rakiet świetlnych. Czerwona miała oznaczać zapowiedź złej pogody, niebieska - pomyślną prognozę. W razie niepewnej pogody Herrligkoffer miał wystrzelić obie rakiety" - pisali w “Na szczytach Himalajów" Janusz Kurczab i Zbigniew Kowalewski.

Proste? Z czasem okazało się, że niekoniecznie. Wspinacz przekonywał później, że dostał zgodę na samotny atak szczytowy w razie odpalenia rakiety czerwonej. Karl Herrligkoffer twierdził, że nie było mowy o działaniu solo.

Tymczasem prognoza była dobra, więc ktoś złapał w bazie za rakietę z niebieską banderolą. Okazało się jednak, że jest... czerwona. Szukano drugiej błękitnej, ale bez powodzenia. W bazie zapanował popłoch, a w górze zapadła decyzja. 

W nocy Reinhold ruszy samotnie na szczyt, a Günther i towarzyszący im Gerhard Baur zaporęczują kuluar, umożliwiający starszemu z Messnerów bezpieczny powrót. 

Krótkie chwile szczęścia na szczycie

Messner wyszedł w górę w środku nocy. Poszedł na lekko, bez haków, liny i sprzętu biwakowego. Pod uwagę brał tylko jeden scenariusz - optymistyczny: zdobędzie szczyt, a kolejną noc spędzi w namiocie.

Wspinaczka szła sprawnie. 

Po pewnym czasie dostrzegł za sobą w oddali sylwetkę wspinacza. To był Günther. Młodszy brat zlekceważył wcześniejsze ustalenia i postanowił towarzyszyć Reinholdowi w drodze na wierzchołek. 

Udało się. Około godz. 18 zdobyli Nanga Parbat, ale radość rodzeństwa nie trwała długo. Zejście ze szczytu zmieniło się w walkę o przetrwanie. 

Nigdzie nie było śladu po Güntherze

Późna pora sprawiła, że wspinaczy czekał przymusowy biwak daleko od najbliższego namiotu. Günther osłabł, dlatego następnego dnia Reinhold wrócił na grań, licząc na to, że zdoła wezwać pomoc. 

Zauważył dwóch kolegów zmierzających w stronę wierzchołka - Feliksa Kuena i P. Scholza. Krzyczał, że potrzebuje liny, ale pewnie przez wiatr nie zrozumieli się. Wspinacze sądzili, że u Messnerów wszystko jest w porządku i zejdą ze szczytu drugą stroną - flanką Diamir.

Günther uznał, że droga ta będzie łatwiejsza. Nie miał sił, by bez zabezpieczenia zejść po śladach, którymi dotarli na szczyt. 

Początkowo plan się sprawdzał. Mimo braku liny bracia tracili wysokość, a młodszy z Messnerów czuł się coraz lepiej. W pewnym momencie rozdzielili się. Szybszy Reinhold stracił Günthera z oczu.

Raz jeszcze zaglądamy do “Na szczytach Himalajów":

“Przekonany był, że Günther odpoczywa wyżej. Po pewnym czasie zaniepokoił się jednak, że brat jeszcze nie zszedł. Zaczął krzyczeć, ale nie otrzymał odpowiedzi. Powrócił do miejsca, w którym rozstał się z Güntherem i rozpoczął zejście jedynym szlakiem jakim mógł on schodzić. Wkrótce natrafił na lawinisko. Nigdzie nie było śladu po Güntherze".

Zostawił brata na pewną śmierć?

Poszukiwania spełzły na niczym. Zrozpaczony Messner zszedł na dół, a tam czekała go kolejna lawina. Tym razem oskarżeń o to, że zostawił brata na pewną śmierć. Zarzut ten ciągnął się za nim przez lata.

Max von Kienlin, uczestnik ekspedycji z 1970 roku, w “Śmierci na Nanga Parbat", książkowej relacji z wyprawy, skonstatował:

“Sposób w jaki - zgodnie z jego własnymi relacjami - podczas zejścia w dolinę Diamir pozostawił go o prawie dwie godziny w tyle (co z wliczeniem powrotu w miejsce wypadku oznacza blisko cztery godziny!), uważam za jeszcze bardziej obciążający, a wręcz nieodpowiedzialny".

Ważne doświadczenie umierania

Reinhold Messner w licznych wywiadach, na konferencjach prasowych i własnych publikacjach odpierał zarzuty. W wydanej stosunkowo niedawno książce “O życiu" pisał:

“Z perspektywy niemal pięćdziesięciu lat nie dręczy mnie już pytanie, dlaczego wiele nieprzychylnych mi osób - kierownik i uczestnicy tamtej wyprawy, dziennikarze górscy, przedstawiciele zarządu Niemieckiego Związku Alpejskiego - wykorzystywało tragedię związaną ze śmiercią mojego brata do moralizowania i oczerniania mnie. Dla mnie ważne jest w tym wszystkim jedynie doświadczenie umierania".

Śmierć Günthera, dodał Reinhold, stała się dla niego najgorszym i jednocześnie najważniejszym doświadczeniem życia. Świadomość umierania sprawiła, że intensywniej przeżywał własne.

Wyprawa po szczątki Günthera

Reinhold Messner w kolejnych latach stał się jednym z najważniejszych himalaistów w historii, pierwszym wspinaczem, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, wchodząc na komplet czternastu ośmiotysięczników. Drugim był Jerzy Kukuczka.

Osiem lat po śmierci brata, Messner wrócił na Nanga Parbat, samotnie wejść na szczyt flanką Diamir. To była dla niego wyprawa ważna, osobista. Tak jak ta z 2005 roku. Tym razem przyjechał pod Nanga Parbat zidentyfikować szczątki Günthera odsłonięte przez lodowiec.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Jaroń | Günther Messner | Nanga Parbat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL