Chińskie prawo nakazuje imienne korzystanie z internetu
Chiński rząd zmierza w kierunku dalszej kontroli społeczeństwa. Obecnie dyskutowane jest prawo, nakazujące rejestrację w internecie pod własnym imieniem i nazwiskiem.
Internet w Chinach jest silnie regulowany, a niesławny "Wielki Firewall Chiński" jest najlepszym tego przykładem. Zapora powoduje blokowane wybranych stron i serwisów oraz ograniczanie dostępnych na nich treści. Chiński rząd blokuje m.in. wspomnienia z Placu Tienanmen. Użytkownicy są zmuszeni omijać filtry. Stąd pomysł nazwania wydarzeń mianem dnia "35 maja" zamiast incydentów 4 czerwca, które są w Chinach na cenzurowanym.
Chiny wprowadzają kolejne ograniczenia, które dotkną wszystkich obywateli. Chiński rząd zmierza w kierunku dalszej kontroli społeczeństwa. Obecnie dyskutowane jest prawo nakazujące rejestrację w internecie pod własnym imieniem i nazwiskiem. Oficjalnie, regulacje mają na celu "wzmocnienie ochrony danych osobowych w Internecie" oraz "ochronę interesów publicznych". Według zapisu, w nowym prawie, istnieje ograniczona możliwość korzystania z pseudonimów. Jest to jednak temat kontrowersyjny i opcja może nie wejść w życie.
Na mocy nowego prawa, wiadomości i komentarze uznane za "nielegalne" mogą zostać usunięte, nawet jeśli użytkownik nie łamie prawa świadomie. Zmiany utrudnią komunikację zakazanym organizacjom w rodzaju Falun. Na Facebooku (korzystanie z portalu społecznościowego jest w Państwie Środka utrudnione) prawdopodobnie treści nie będą usuwane, jednak w przypadku chińskiego mikrobloga Sina Weibo, możliwe są częste interwencje cenzorów, którzy będą usuwać treści niezgodne z "duchem partii".